Dzikie psowate

 

 © thornwolf.deviantart.com

     Pewien mężczyzna szedł kiedyś o świcie aleją Suzaku w Kioto, kiedy napotkał niezwykle piękną kobietę. Nie miała nic przeciwko nawiązaniu konwersacji z nim, a z bliska wyglądała jeszcze bardziej pociągająco. Mężczyzna w żadnym razie nie mógł przepuścić takiej okazji  naopowiadał swej rozmówczyni, tyle miłych komplementów, że po kilku chwilach miał już w zasięgu ręki to, czego pragnął.

     Kobieta starała się go powstrzymać.

     – Zaszliśmy już daleko – powiedziała – i bardzo chętnie poszłabym jeszcze dalej! Ale musisz wiedzieć, że jeśli się do tego posuniemy – umrzesz.

     Mężczyzna, zbyt podniecony, by zwrócić uwagę na jej przestrogi, nalegał, aż w końcu obiekt jego westchnień ustąpił. 

     – Nie mogę ci odmówić – stwierdziła kobieta – skoro tak bardzo tego chcesz. W takim razie spełnię twoje życzenia i umrę zamiast ciebie. Jeśli chcesz okazać mi wdzięczność, przepisz w mojej intencji Sutrę Lotosu. 

     Mężczyzna nie wziął jej słów na poważnie i w końcu zaspokoił swe pragnienia. Kochankowie całą noc spędzili w swych objęciach, gawędząc, jakby się znali od dawna. O świcie kobieta wstała i poprosiła mężczyznę o jego wachlarz.

     – Widzisz, ja mówiłam poważnie – oznajmiła. – Jeśli chcesz dowodu, idź do kompleksu pałacowego i rozejrzyj się po okolicy Sali Butoku, a sam się przekonasz. – Po tych słowach odeszła.

     Kiedy nastał dzień, mężczyzna poszedł do Sali Butoku i znalazł tam martwego lisa z pyskiem przesłoniętym jego wachlarzem. Bardzo się zasmucił i odtąd co siedem dni przepisywał Sutrę Lotosu w intencji duszy lisa. W nocy po czterdziestym dziewiątym dniu przyśniła mu się jego ukochana otoczona aniołami, która przyszła mu powiedzieć, że dzieki mocy nauki trafi do Niebios Tori.

Źródło bajki: Royall Tyler – „Baśnie japońskie”.

© Załoga Chartykasa