© foowahu.da.com

Od lat trwają zaciekłe dyskucje i polemiki w świecie naukowców, kynologów hodowców etc. na temat pochodzenia psa.

Z największym prawdopodobieństwem (jak sądzę) można stwierdzić iż to właśnie Wilk był praojcem wszystkich psów. Ze względu na ten fakt w każdym psie, bez względu do jakiej zalicza się rasy, tkwi ziarenko natury wilczej. Mimo wyglądu zewnętrznego, wielkości czy usposobienia odrobina wilczej krwi krąży w żyłach naszych piesków. Zarówno wilki jak i nasi obecni pupile są zwierzętami podobnymi od siebie nie tylko w usposobieniu bądź zachowaniu lecz również w przystosowaniu do spożywania i znajdowania określonego pokarmu. Praprzodkowie obecnego psa „domowego” 🙂 polowali stadnie (jak ktoś oglądał „jurrassic park”, to wie o czym mówię), jednakże w przeciwieństwie do dinozaurów psy nie połykały swej ofiary lecz konsumowały stopniowo (zapewne delektując się jej smakiem:-)). Począwszy od cieplutkich i ociekających krwią wnętrzności zawierających niezbędne do egzystencji sole mineralne i pierwiastki śladowe, których największe stężenie występuje właśnie w np. wątróbce (hmmmm z cebulką :-))))), serduszku, jelitach czy nerkach. Następnie „psiątka” gasiły pragnienie krewką – biednego upolowanego zwierzątka którego bezwzględna matka natura stworzyła bezbronnym jelonkiem tylko po to aby jakis zawszały wilk zeżarł go na obiad – zaś następnie przystępowały do konsumpcji jakże smacznych i bogatych w kwasy tkanek tłuszczowych, zaś na deserek chrupały bogate w wapno kosteczki. Niemniej jednak często gęsto brakowało „posiłków” do upolowania (np. zjadły je dinozaury), i w taki oto sposób nasze krwiożercze bezlitosne bestie stają się okresowymi zażartymi wegetarianami (precz z holesterolem !!!, mięso twój wróg !!!, mięsożercom mówimy NIE!!! :-)). Po dzień dzisiejszy, psy mają w zwyczaju zjadanie swoich (i cudzych) odchodów, rozkopywania naszych wypielęgnowanych skalniaczków, rozgrzebywanie świeżo skoszonej trawusi czy też użyźnianie ogródka poprzez wykopanie „niewielkiej” ilości dołków (ja się staram, haruję jak nie przymierzając WÓŁ, a ten dziwak jeszcze na mnie krzyczy, chłamstwo !!). I naprawdę nie ma w tym nic dziwnego, właśnie ze względu na pokrewieństwo psa z wilkiem, pies w ten sposób zdobywa niezbędne mu substancje których nie zawiera jego dieta. Tego typu zachowania można wyeliminować, karmiąc psa suchym pokarmem z gatunku Super Premium (ale o tym w innym artykule). Podsumowując: dieta psa MUSI być urozmaicona, absolutnie nie może składać się wyłącznie z mięsa !!!. Oczywiście upłynęło trochę czasu (i wody w Wiśle)i niejeden niedowiarek powie że nie nie należy posługiwać się tego rodzaju porównaniami (jurrassic park vs armageddon). W dzisiejszych czasach pies z rzadka jest psem a najczęściej członkiem rodziny (no popatrz tylko, jak takiej ślicznej mordzie nie dać jeść), ale pies zawsze pozostanie psem !! może być naszym najlepszym przyjacielem, może być najbardziej utytułowanym psem ale zawsze będzie to pies. A objawia się to w genach mili Państwo, po prostu jest genetycznie obciążony. Pomimo faktu iż nasze pieski obecnie polują wyłącznie na zawartość naszych stołów a nie w celu podtrzymania gatunku („przeżycia” dla tych z kudłatymi myślami) wszystkie rasy odziedziczyły potrzebę intensywnego ruchu ( w dużych ilościach). Kolejnym dowodem na spokrewnienie z dzikimi psami jest sposób i czas w jakim psy pochłaniają (to jest dobre słowo) zawartośc swoich misek, jeszcze innym jest zażeranie się na zapas ….dawno temu pewien pies pod nieobecność przewodnika pochłonął ok. 3kg (objętościowo zajmowały ok. 1/3 wanny) świeżo ugotowanych płucek i bynajmniej nie przeznaczonych dla niego, myślicie że nie chciał już zjeść nic więcej ?? -błąd!. Faktem jest, iż dorosły przedstawiciel gatunku „piesus domesticius” (nawet ten rozpieszczony do granic możliwości) jest w stanie bez jakiegokolwiek uszczerbku na zdrowiu pościć 7-10 dni – i nic mu się nie stanie z tego powodu, oczywiście nie należy popadać z jednej skrajności w drugą ale takie są fakty. Z tego powodu bardzo istotne jest porcjowanie psom pokarmu w takich ilościach jakie są mu naprawdę potrzebne, a nie tyle ile piesek zje. W przeciwnym wypadku zasobność naszego portfela szybko stopnieje, czasu zabraknie a i remoncik w celu poszerzenia otworów drzwiowych nas nie ominie nie wspominając o regularnych cotygodniowych wizytach w klinikach weterynaryjnych.

©

 

Historia psowatych