Słynne psy

Heroiczna opowieść o ludziach i psach w wyścigu z eidemią…

Legendę leżącą u podstaw dorocznego wyścigu psich zaprzęgów Iditarod rozpowszechniają przede wszystkim zwolennicy wspomnianych wyścigów, zdaniem których są one unormowane swoistym dekretem wydanym przez historię.

Jak głosi legenda, w okresie między 27 stycznia a 1 lutego 1925 roku, podczas najmroźniejszych, najciemniejszych i targanych porywistym wiatrem zimowych dni na Alasce, 20 właścicieli zaprzęgów wraz z 400 psami przewiozło przesyłkę z serum z leżącej 674 mile na północny zachód najbliższej stacji kolejowej, ratując tym samym Nome przed epidemią błonicy.

© cleveland.com

Legenda prawdziwa i niezwykle inspirująca. Jednakże historia tej wyprawy, odgrzebana przez kuzynów Gay’a i Laney’a Salisbury, jest godna uwagi i szacunku zwłaszcza tych, którzy kochają psy. Dwa spośród nich zasługują na szczególne wyróżnienie. 12-letni Togo był już wówczas żyjącą legendą Alaski z uwagi na swe osiągnięcia w wyścigach i inne, nie mniej liczne dowody heroizmu i odwagi. Aby zaoszczędzić mu smutnego losu psa zaprzęgowego, oddano go jako szczeniaka pod opiekę kobiecie, która pragnęła z niego zrobić pokojowego pieszczocha. Togo uciekł przez okno i powrócił do Leonharda Seppale’a – kuriera i właściciela zaprzęgu. Przez jakiś czas ciągnął się za zaprzęgiem, aż wreszcie, jako 8-miesięczny pies, zaczął biegać przed wszystkimi. Założywszy mu uprząż Seppala, który wychował już niejednego championa, szybko odkrył, iż ten niezwykle odważny szczeniak jest urodzonym przywódcą, nawet wobec starszych i większych od siebie psów.

Togo poprowadził zaprzęg Seppali przez 170 mil, by dotrzeć do kolejnej zmiany w drodze po serum, a następnie – przez kolejne 91 mil – do Nome, już z serum, walcząc z wichrem i przedzierając się przez mroźne i zdradzieckie okolice Norton Sound. To był najdłuższy odcinek sztafety, ale Togo wcale nie czuł się zmęczony. Po tym, jak Seppala przekazał serum, Togo miał jeszcze na tyle siły i energii, by w trakcie popasu, poderwać zwolnione z uprzęży psy do pasjonującego pościgu za stadem reniferów. Seppala wkrótce wyłapał psy, ale dwa z nich – w tym Togo – zgubiły się we mgle. Powszechnie uważano, że nie żyją, aż do chwili, gdy w tydzień później spokojnym truchtem wróciły do Nome.

6-letni Balto, kolejny pies, którego czekał smutny los psa zaprzęgowego – dostarczył serum do Nome. Powożący zaprzęgiem Gunnar Kaasen rzadko mówi o swoim wyczynie, najwyraźniej jednak to on umieścił w przodującej uprzęży, po tym jak dwa inne psy, o wiele bardziej doświadczone, nie poradziły sobie z silnym wiatrem. Ich wyprawa w ogóle nie była brana pod uwagę. Na skutek zerwanej linii telegraficznej ani Kaasen ani poprzedni powożący Charlie Olson, nie wiedzieli jednak, że kazano im przeczekać burzę.

Kaasen nie miał wyboru – musiał zaufać Balto i pozwolić mu wyprowadzić zaprzęg. Balto mylił się, prowadził ich w zaspy, przewracał sanie, minął miejsce ich zaplanowanego postoju w Salomon… Jednakże brak doświadczenia w przewodzeniu zaprzęgowi nadrabiał Balto niezwykle rzadką wśród psów zdolnością do odnajdywania tropu pod zwałami śniegu i determinacją wykonania zadania do końca.

Dotarłszy do Port Safety o trzeciej nad ranem, zastali ostatniego zmiennika – Eda Rhon’a i jego zaprzęg pogrążonych w głębokim śnie. Zamiast tracić cenne godziny na budzenie i zakładanie uprzęży, kontynuowali więc jazdę. „Kiedy dotarli no Nome,” – jak wynika z relacji kuzynów Salisbury – „świadkowie dramatu widzieli, jak Kaasen zszedł z sań i, chwiejąc się na nogach i zataczając, padł przed Balto ze słowami: „cholernie dobry pies”.

© silverdeni.deviantart.com

Rhon, który stracił szansę zapisania się na chlubnych kartach historii swym uczestnictwem w sztafecie, stał się wkrótce cichym bohaterem wyruszając po dodatkowe dawki serum konieczne do opanowania epidemii. Wielu spośród powożących uczestniczyło w obydwu wyprawach.

Wyścig Iditarod interesuje Salisburych tylko częściowo. Bardziej niż o upamiętnienie wyprawy po serum, chodzi raczej o reaktywację mającego charakter hazardowy wyścigu All Alaska Sweepstakes, rozgrywanego co roku w okresie 1908 – 1917. Wyścig ten skupiał początkowo prostych traperów, górników i myśliwych, którzy zajeżdżali swoje psy na śmierć. Z czasem, poziom opieki nad psami wzrastał i z roku na rok zwycięzcy okazywali się być powożącymi, którzy traktowali swe psy z należną uwagą. Wprowadzając i popularyzując psie buty chroniące łapy przed ostrym lodem, przycinając pazury i stosując uprząż na klatkę piersiową psa – obecnie standardowe wyposażenie – Scotty Allan wygrał wyścig trzykrotnie, dwa razy był drugi i raz trzeci.

Leonhard Seppala oraz wielu innych powożących podczas wyprawy po serum było weteranami All Alaska Sweepstakes i wielu spośród nich wyznawało filozofię Scotty’ego Allan’a, o czym świadczy długowieczność ich psów. Gay i Laney Salisbury prześledzili losy tamtych psów. Podczas gdy psy husky znane są z tego, iż żyją krótko, Togo przeżył 16 lat, Balto 14, a Sye – ostatni z drużyny – 17.

Biorąc pod uwagę surowe życie na obszarach Alaski zadziwiająca jest również długowieczność wielu spośród powożących. Ostatni z nich – Edgar Nollner – zmarł w 1999 roku w wieku 94 lat.

© Załoga Chartykasa

Historia pochodzi z portalu Psitulmnie.pl