© Blacknewfs.da.com

Ćwiczenie to ma na celu nauczenie psa, by bezzwłocznie na odpowiednie hasło kładł się na ziemi i trwał w tej pozycji aż do odwołania. Hasłem może być słowo „waruj” lub inne, np. przyjęte u nas i praktyczne ze względu na swą krótkość angielskie „down” (czyt. daun), albo jakiś określony dźwięk, np. gwizd (zawsze ten sam, lecz odmienny od wydawanych w innych okolicznościach), czy tak, jak dla psów myśliwskich, huk wystrzału. Poza tym uczymy psa wykonywać ten rozkaz na sygnał optyczny – np. pionowe wyprostowanie prawej ręki lub przyłożenie strzelby do ramienia. Ćwiczenie to jest niezmiernie ważne i każdy pies użytkowy powinien wykonywać je błyskawicznie, bez względu na odległość, w jakiej znajduje się od swego pana.

Do nauki warowania przystępujemy dopiero wtedy, gdy pies już zapoznał się z komendą „siadaj” i wykonuje ją bez zarzutu. Nie należy obu tych czynności uczyć równocześnie, bo przez to nauka jest bardzo utrudniona. Samo ćwiczenie prowadzi się w zasadzie podobnie jak poprzednie. Pies powinien leżeć prosto z łapami wyciągniętymi przed siebie, a tylnymi ułożonymi równolegle, jak przy siedzeniu. Postępujemy podobnie jak poprzednio, z tą różnicą, że  przymus polega na uciśnięciu grzbietu lub ewentualnie  szczytu łopatek. Ćwiczenie to działa na psa wybitnie deprymująco i dlatego nie może trwać zbyt długo. Na początek wystarczy, jeśli pies przypada szybko na rozkaz i wytrwa w tej pozycji przez chwilę, po czym wzywamy go do pozycji „siad” lub przywołujemy do siebie hasłem „chodź tu!”. Następnie chwalimy i nagradzamy.

W miarę rosnącej sprawności przedłużamy czas warowania. Pies dorosły może przetrwać w tej pozycji kwadrans, a nawet godzinę. Początkowo można wymagać, aby warował z głową wyciągniętą na przednich łapach, przez co mniej jest wystawiony na pokusę zrywania się. Nie jest to jednak konieczne i dlatego karać można tylko za samowolne powstanie, pozwalać natomiast na podnoszenie głowy i oglądanie się za panem. Najpierw pies waruje w zasięgu ręki, potem stopniowo, z lekcji na lekcję, oddalamy się coraz bardziej od niego. Dystans jednak nigdy nie powinien być tak duży, by pies wskutek odległości mógł nie zauważyć wydanego rozkazu.

Po wszystkich lekcjach działających deprymująco, jak siadanie i warowanie, trzeba dać psu jakąś rozrywkę. Po prostu najlepiej zacząć z nim zabawę, lub baraszkowanie, dzięki czemu następuje odprężenie i ponowne zbliżenie, które z konieczności ucierpiało trochę wskutek ćwiczeń. Zarówno przy poprzednich ćwiczeniach jak i przy warowaniu, jeśli pies się zerwie i opuści wskazane miejsce, nie powtarzamy natychmiast rozkazu, lecz doprowadzamy psa do opuszczonego miejsca i dopiero tam ustawiamy go ponownie w pozycji poprzednio nakazanej.

©


Szkolenie