© Blacknewfs.da.com

„Stój”

 Ćwiczenie to, nieodzowne dla wszystkich psów użytkowych, a pożyteczne i dla pokojowych, zalicza się również do deprymujących. Polega ono na unieruchomieniu psa w pozycji stojącej, w miejscu, gdzie ze względu na błoto, brud czy inne przeszkody nie może warować, lecz powinien na rozkaz stanąć i czekać spokojnie na pana.

Idziemy z psem przy nodze i na komendę „stój!”, połączoną z lekkim trąceniem jego pyska dłonią lewej ręki, zatrzymujemy go linką, którą opuszczamy na ziemię, idąc równo i spokojnie dalej. Początkowo pies będzie chciał, do czego był dotąd przyzwyczajony, iść z nami. Reagujemy na to hasłem: „stój!” wypowiedzianym tonem stanowczym, przez co działamy deprymująco. Można też, przechodząc koło jakiegoś drzewka lub słupka, umocować na nich linkę i oddalić się ze słowem „stój!”. Początkowo odchodzimy zaledwie parę kroków i uważamy na zachowanie się psa, któremu nie wolno po naszym rozkazie zajmować innej pozycji niż stojąca.

Ćwiczenie to nie jest łatwe, gdyż wymaga od psa czynności sprzecznych z instynktem sfory nakazującym mu towarzyszyć przewodnikowi. Dlatego trzeba postępować niezmiernie konsekwentnie i spokojnie. Jeśli wychowanek stoi dobrze, raczej nie należy go chwalić, ponieważ dźwięki przyjazne wyzwalają go ze stanu obezwładniającego zdeprymowania i mogą być zrozumiane jako zwolnienie z przymusu stania. Tak samo nie wolno nam w czasie nauki odwoływać psa na dystans z pozycji „stój”. Początkowo można oddalić się tylko o kilka kroków i wkrótce wrócić do psa. Zwykle będzie on chciał wyjść naprzeciw swego pana. Tego nie wolno tolerować. Karcące „stój” powinno go zatrzymać.

Powtarzając komendę w razie każdej próby zmiany miejsca, podchodzimy do psa i stojąc przez chwilę przy nim, zajmujemy miejsce po jego prawej stronie – lewą nogą przy jego prawej łopatce. Wtedy możemy go pochwalić; potem dajemy następny rozkaz, np. „ze mną”, „noga”, czy inny i odchodzimy razem z nim z miejsca, na którym poprzednio stał. Dopiero po chwili możemy go zwolnić posyłając naprzód i rozpocząć zabawę lub w inny sposób spowodować jego odprężenie.

Im pies pewniej wykonuje rozkaz, tym na większy dystans i czas można się oddalać z jego pola widzenia i węchu, a wracać np. pod osłoną krzewów z innego kierunku czy boku. Pies, który odczuwał rozłąkę jako przykrość, będzie oczywiście chciał przybiec do pana pełen radości. Zapały te gasimy ostrym „stój” i podchodzimy do niego. Ustawiamy się przy nim, jak to poprzednio opisałem i dopiero po komendzie np. „siad!” lub kilku krokach przy nodze głaskamy go, chwalimy, nagradzamy jakimś kąskiem i w ogóle zachowujemy się jak najprzyjemniej. Chodzi tu o utrwalenie u psa odruchu nieopuszczania pod żadnym pozorem miejsca po rozkazie „stój!”.

Ćwiczenie to jest mozolne, wymaga dużej cierpliwości i konsekwencji w postępowaniu; trzeba je co kilka dni powtarzać, nawet gdy pies nie popełnia błędu. Jest ono bardzo przydatne w pracy z psem użytkowym, kiedy nieraz zachodzi konieczność powstrzymania go cichym sygnałem – bez słowa, samym przyłożeniem dłoni do jego nosa – w celu zaobserwowania zwierzyny lub podejrzanych ludzi. Pies powinien wtedy wykonywać rozkaz sprawnie na stłumiony dźwięk lub odpowiedni gest. Nigdy jednak nie trzeba odwoływać go do siebie, lecz zawsze wracać po niego na miejsce, gdzie odebrał komendę. Ćwiczenia należy przerabiać wpierw na terenach nie uczęszczanych przez ludzi, a dopiero później na drogach, gdzie pies narażony jest na różne kuszące podniety. Pies powinien stać lub warować za każdym razem w innym otoczeniu, by nie powstało u niego mylne skojarzenie rozkazu z jakimś miejscem lub przedmiotem, przy którym często pozostawał.

Każdy z czytelników może sam znaleźć szereg pomysłów w celu nauczenia psa karności, lecz zawsze powinien pamiętać, że nie wolno zwierzęcia karać za powrót do pana, choćby według ludzkich kryteriów w pełni na to zasługiwało. Pies nie zrozumie kary, która następuje po czynie. Na psa trzeba działać sprawiając mu przykrość równocześnie z przewinieniem. A więc karać w czasie, a nie po „przestępstwie”. Więcej jeszcze – chcąc psu uprzykrzyć jakieś działanie, stosujemy przykry przymus nawet przed wykonaniem przezeń czynności niepożądanej, już z chwilą zadziałania pokusy. Nauki psa nigdy nie można uważać za zakończoną. Tylko ciągłe powtarzanie ćwiczeń oraz konsekwentne postępowanie przewodnika utrwala karność, rozwija inteligencję psa i jego przydatność do służby. Pies, który stracił zaufanie do swego pana i boi się go, nigdy nie będzie ani naprawdę karnym, ani w pełni pożytecznym pomocnikiem. Pies taki może nabrać walorów w rękach innego przewodnika, który przez właściwe postępowanie zaskarbi sobie zaufanie psa.

©

  

Szkolenie