Historie ras

© pinterest.com

Pierwsze wzmianki o bullmastifach pojawiły się już w 1791 roku w książce Historia naturalna, niejakiego Buffona. Rasa ta powstała prawdopodobnie ze skrzyżowania ze sobą buldoga staroangielskiego oraz ówczesnego mastifa angielskiego. Bullmastiff miał na celu odstraszanie kłusowników grasujących na terenach arystokracji. Spełniający wcześniej tę rolę mastiff angielski był zbyt ciężki i powolny, a nowo powstała rasa o niebo lepiej spełniała swoje zadanie. Bullmastiffa nie szkolono, aby wykorzystywał agresję, siłę zębów i ranił napastników. Był szkolony tak, aby podchodząc od tyłu powalał kłusownika na ziemie, nie robiąc mu przy tym krzywdy, ponieważ jego głównym zadaniem było przytrzymanie napastnika. Ta cecha została u rasy po dziś dzień.

Do Polski rasa ta dotarła po II wojnie światowej, jednak nie była ona wówczas zbytnio popularna. Dopiero w drugiej połowie lat osiemdziesiątych oraz na początku lat dziewięćdziesiątych rasa ta słusznie odżyła na nowo. Na dzień dzisiejszy w Polsce mamy zarejestrowanych szacunkowo mniej więcej trzysta egzemplarzy tej pięknej i niepowtarzalnej rasy.

Biorąc pod uwagę fakt, że bullmastiff jest rasą już od dawna dobrze znaną na całym świecie, mającą wielu swoich zagorzałych miłośników, a także porównując go z rasami niejako „pokrewnymi” to bardzo mała ilość, jak na polskie możliwości i cechy mentalne tej rasy. Świadczy to poniekąd o tym, że rasa ta mimo wszystko jest wciąż rasą nową, w pełni nie odkrytą i mało znaną w naszym kraju. Zapewne sytuacja ta spowodowana jest również tym, że pomijając nieliczne, najczęściej mijające się z prawdą, artykuły w czasopismach o treści kynologicznej, tak naprawdę nie pojawiły się jak dotąd żadne publikacje dotyczące tej nadzwyczaj majestatycznej, rodzinnej i szalenie inteligentnej rasy. Nie mniej jednak uważam taki rozwój rzeczy za wielki plus dla tej niezwykle szlachetnej i niepowtarzalnej rasy, ponieważ tam gdzie zaczyna się moda na daną rasę tam zaczyna się początek jej końca! Rasie tej absolutnie nie grozi moda na nią, gdyż nie jest to pies dla każdego, choć niemalże na każdym robi wielkie i niezapomniane wrażenie. Uważam – choć zapewne jest to opinia całkowicie subiektywna – że jest to prawdziwy „biały kruk” wśród ras. Jest to pies dla prawdziwych koneserów.

© Załoga Chartykasa