O psie

 

Edytując notkę o walkach psów, zaczęłam się zastanawiać nad miłością, jaką darzą nas psy. I na odwrót. Uważamy się za wielkich miłośników psów, ale co tak naprawdę o nich wiemy? Skoro jest nas tak wielu, czemu tyle psów wciąż cierpi? W schroniskach znajdzie się wiele psów, którym potrzebna jest pomoc. Niedawno umarła Fiesta, jedna z suczek, którą bardzo lubiłam.

Psy pomagają nam w tak wielu sprawach… Służą ratownikom, służbom celnym, policjantom, obecne są nawet na płatnych parkingach samochodowych. Codziennie w domu wiele milionów ludzi wita się rano ze swoim pupilem, a wieczorem mówi mu „dobranoc”. Wystawiamy je i hodujemy, dla własnej przyjemności. Ale co tak naprawdę dla nich robimy, poza tym, że dajemy im schronienie, pożywienie, ruch i odrobinę miłości.

Tak, odrobinę. Nie sądzę, aby ktokolwiek był w stanie kochać psa tak wielką miłością, jaką on darzy nas. Nie jesteśmy w stanie przywiązać się do nich bezgranicznym oddaniem, ani obdarzyć niekończącym się limitem zaufania. W żaden sposób im nie dorównamy.

Ile razy czytaliśmy historie o psach, które kochały pomimo wszystko. Każdy zna przecież historię bohaterskiej Lassie. Ile razy czytaliśmy na forach, czy być może z innych źródeł, że choć pies zmaltretowany, wychudzony do granic możliwości i znajdujący się na skraju życia i śmierci, mimo wszystko ma siłę zamachać ogonem na widok człowieka. Nie ważne, czy pies dla swojego właściciela będzie przyjacielem, czy zabawką i tak będzie go kochał na swój własny i niezrozumiały sposób.

Jak tu walczyć z miłością? Jak dorównać psim uczuciom? Odpowiedź jest chyba tylko jedna – kochać je bez względu na to, jakie będą. Kochać za nic, to jedyne, co możemy zrobić.

© Załoga Chartykasa