O psie

Zdjęcie na samym początku przedstawia Osię, rudą suczkę pozbawioną ogona, którą sfotografowałam podczas wolontariatu w naszym gdyńskim schronisku, Ciapkowie. Nie wiadomo, dlaczego się tam znalazła, jest przyjacielska, garnie się do ludzi…

Właśnie. Dlaczego ludzie pozostawiają psy w schroniskach? Czy mają one być ostatnim przystankiem naszych przyjaciół na drodze zwanej Życiem? Faktem jest, że pierwsze psowate zostały udomowione na mięso, alem na litość boską, to było kilkaset tysięcy lat temu! Żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku, w „nowoczesnym świecie”, więc dlaczego tak wielu z nas brakuje serca, by przyjąć do siebie psa z należytym dla niego szacunkiem?

O przyjaźni pomiędzy człowiekiem i psem pisałam w notce 400. i nie chcę za bardzo powtarzać się w tym temacie, ale naprawdę, sytuacja w niektórych schroniskach przekracza wszelkie wyobrażenie. Są one przepełnione, brakuje wolontariuszy i środków, aby należycie zająć się psami. Są one często pokryte pchłami, zabiedzone, wychudzone, a jednak znajdują siłę, aby na widok wolontariusza zamachać ogonem. Ale i tak nie wszystkie, niektóre są tak przerażone, że na widok człowieka boją się wyściubić nos z budy. Spotkałam się już z takim przypadkiem.

Zdawać by się mogło, że ludzie dorośli nie interesują się porzuconymi psami, bo to my, młodzież, dajemy na ten temat najwięcej ogłoszeń. Dlaczego władze nie interesują się tym tematem, zamiast tego gnębią nas jakimiś mundurkami? Bez wątpienia świat byłby dużo lepszy, gdyby ludzie w końcu otworzyli oczy na cierpienia zwierząt. One przecież nie przemówią do nas, a my nie potrafimy aż tak dobrze czytać ich języka.

Na powyższej fotografii american pit bull terrier, także z Ciapkowa. Przestańmy bezmyślnie kupować zwierzęta, a zacznijmy myśleć. Niech nasz wybór będzie świadomy, a nie dokonany pod wpływem chwili…

© Załoga Chartykasa