Pozostałe

  DJ Boonie – Daddy’s little girl.mp3

 © boko.deviantart.com

„Śmierć ukochanej osoby okrada nas z niezbędnego wewnętrznego ciepła. Albo może zdmuchuje stały płomyk piecyka, wygaszając palniki.”

– Jonathan Carroll – „Dziecko na niebie”.

„Śmierć… Czy to nie ona wywołuje tak wielkie spustoszenie emocjonalne, że nie mamy siły myśleć, działać, ani nawet podnieść się z łóżka? Czy to nie ona zabiera nam chęć życia? Czy… Jest tak wiele pytań, na które nie potrafię znaleźć odpowiedzi. W głowie utworzyła mi się przeogromna plątanina myśli, nie pozwalając myśleć racjonalnie.

Wielka mgła przesłania ostatnie dni. Snuję się z kąta w kąt,  niczym duch. Żyję szkicem prawdziwego życia. Wszystko tu jest zamazane, nieostre, pozbawione jakiegoś większego sensu. Nie jestem pewna, czy wiem, co się tak naprawdę ze mną dzieje. Czuję się, jakbym utknęła pomiędzy dwiema rzeczywistościami. Wszystko jest niczym koszmar na jawie, z którego nie potrafię się wyrwać.

Stale ktoś przy mnie czuwa, wyczuwam jego obecność, ale nie jestem w stanie odczuć jego dotyku. Słyszę, że coś do mnie szepcze, lecz słowa są tylko szumem, nie posiadającym sensu. Wiem, że ktoś kieruje na mnie swój wzrok, jednakże ja go nie widzę. Tak naprawdę nie żyję, nie czuję tego życia…

Czy to jest to, co inni nazywają depresją? A może to tylko faza przejściowa pomiędzy życiem i śmiercią? Któż to może teraz wiedzieć…

Nie…

To po prostu wielki smutek, wbijający mnie swym ciężarem w materac, nie pozwalający stanąć prosto na nogach i spojrzeć przyszłości w oczy. Otoczył mnie swoimi ramionami, niczym noc. Zamknął mnie w ciasnym kokonie cierpienia. Czy kiedykolwiek uda mi się z niego wyrwać…?

Pamiętam, że jeszcze tydzień temu stał przede mną z tym swoim wielkim uśmiechem. Obejmował mnie w niedźwiedzim uśmiechu, zapewniając, że wszystko będzie dobrze. Ocierał łzy z policzka… Był ze mną każdego dnia, nieustannie wspierając mnie swoją obecnością. To z jego ust usłyszałam najwięcej dobrego…

Ale się skończyło.

Pozostały wspomnienia, wywołujące na mej twarzy ciepły uśmiech. Wspominam uśmiech na ustach i w oczach, każdy czulszy gest. Pozostał bujany fotel, ustawiony przy kominku, na którym tak często lubił siadać, wysłuchując moich opowieści.

Była radość, teraz są łzy. Była czułość, teraz jest ból. Byliśmy razem, teraz zostałam sama.

Ty i ja, tato, pamiętasz? Mieliśmy być razem na zawsze, ale złamałeś obietnicę. Kazałeś mi z dnia na dzień dorosnąć. Otrząsnąć się, niczym pies z wody i stawić czoło nowej rzeczywistości. Takiej, w której nie ma naszego małego nieba, ale moje osobiste piekło.

Gdy odszedłeś, zabrałeś ze sobą jakąś cząstkę mnie. Bardzo ważną cząstkę, zaburzając tym samym moją wewnętrzną równowagę.

Stoję teraz na skrzyżowaniu dróg. Mogłabym iść za Tobą do tego lepszego świata, ale jak na złość jestem ograniczona przez własne ciało. Mogę też Cię posłuchać i spełnić Twoje ostatnie życzenie.

Tak, tak właśnie zrobię.

Stanę prosto i spojrzę dumnie przed siebie.

Będę szczęśliwa.

Obiecuję Ci to, tatusiu. Obiecuję.”

Zamknęła pamiętnik, a z oczu pociekły jej tak długo hamowane łzy. Ukryła twarz w dłoniach, dając się ponieść emocjom.

Tak bardzo kochała…

Tak bardzo teraz tęskniła.

W obliczu śmierci ukochanej osoby nawet najtęższe umysły są bezsilne. Zawodzą tu wszelkie znane środki. Emocje są zbyt silne. Na nic zdadzą się teraz naukowe teorie, czy fachowa pomoc. Tutaj potrzebny jest ktoś bliski. Wsparcie i pomoc drugiej osoby, przeżywającej podobny dramat. Jej miłość. Jej przyjaźń.

Tylko to. Nic więcej.

Z bólem w sercu zamknęła pewien rozdział w księdze zwanej życiem. Choć brakowało w nim szczęśliwego zakończenia, to jednak odkrył on przed nią to,  czego nie da się kupić za żadne pieniądze tego świata. Swoje sekrety, doskonale ukryte przed niewłaściwymi osobami.

Ukazał jej marzenia.

Nauczył ją, jak z myśli wykreować coś nowego, niepojętego. Coś, co jest tylko jej. Nauczył ją marzyć.

Ukazał jej nadzieję.

Nauczył mieć ją bez względu na to, co się działo. Kierować się nią, gdy zawiodą wszelkie inne środki. Nauczył ją wierzyć.

Dał jej wszystko to, czego potrzebowała.

Dał jej miłość.

Dał jej coś, czego nie znajdzie w pierwszym lepszym sklepie. Coś, czego potrzebuje każdy z nas, by poczuć, co to znaczy żyć pełną piersią, by poczuć radość, nadzieję, wiarę… By poczuć wszystkie uczucia, zgromadzone w jednym miejscu.

Nauczył ją kochać.

© Załoga Chartykasa