Banaroo – Space Cowboy.mp3

© pamansazz.deviantart.com

     Wielki wilk wiedział, że od pewnego czasu bogowie zbytnio się nim interesują i czuł, że powinien mieć się na baczności. Gdy zobaczył ich wszystkich razem po decydującej stracie udawał, że śpi, ale spod oka uważnie przyglądał się nadchodzącym. Czyżby bogowie odgadli jego plany ataku na Asgard? Fenrir podejrzewał o to zwłaszcza Odina, który miał moc przewidywania przyszłości. Wilk wiedział, że musi zaatakować siedzibę bogów znienacka, ale dotychczas nie wymyślił sposobu zmylenia czujności Heimdalla, boga światła, który dzień i noc czuwał u stóp tęczy prowadzącej do niebiańskiej posiadłości.
W zachowaniu bogów Fenrir nie dostrzegł niczego groźnego: szli wesoło rozmawiając. Gdy znaleźli się już blisko, wilk udał, że go zbudzili, więc ziewnął szeroko, ukazując szczęki z ostrymi jak stal kłami.
– Witaj, Fenrirze! – rzekł Odin. – Nie chciałbyś pobawić się z nami?
– Uważaj! – pomyślał wilk. – Oni coś knują! – i udając niezadowolenie, burknął: -Dobrze, niech będzie!
– Obejrzyj tę wstęgę – ciągnął Odin. – Wszyscy już próbowaliśmy ją rozerwać, lecz nawet muskularny Thor nie dał jej rady. Niektórzy z nas twierdzą, że ty też nie potrafisz, a drudzy upierają się, że tylko ty masz dość siły by szarfę przerwać. Pomożesz nam rozstrzygnąć spór?
Wilk-olbrzym zadygotał ze złości. Jego przenikliwe spojrzenie stało się jeszcze okrutniejsze, a z trzewi dał się słyszeć głuchy odgłos gniewnego bulgotania.
– To podstęp – pomyślał – ale muszę podjąć wyzwanie rzucone mi przez bogów, moich wrogów, bo wyjdę w ich oczach na tchórza – Szybko zastanowił się i, siląc się na spokojny ton głosu, rzekł: – Zgoda. Mogę spróbować, ale pod warunkiem, że jeden z was będzie trzymał rękę w mojej paszczy przez cały czas, gdy będę związany.
Zamilkł i patrzył z zainteresowaniem na reakcję bogów. Wydawało mu się, że Odin niedostrzegalnie opuścił głowę, chcąc ukryć niepewność pod rondem ogromnego kapelusza, który zawsze nosił na głowie. Thor aż zakrztusił się z gniewu i zacisnął pięści na swoim świętym młocie. Sig pobladła, a Frigg – żona Odina nerwowo przebierała palcami po ogniwach ciężkiego złotego naszyjnika. Jedynie Balder stał nieporuszony. Wilk tryumfował. Miał rację przewidując, że bogowie chcieli złapać go w pułapkę i będą zmuszeni się wycofać, przyznając się tym samym do bezsilności. Zadowolony z siebie wyprostował się, by swoją olbrzymią sylwetką zgnębić do reszty przeciwników. W tym momencie wystąpił jeden z bogów. Był to Tyr – bóg – wojownik ceniony za odwagę na polach bitew, za uczciwość i wielką rozwagę. Stał skromnie z boku, więc Fenrir wcześniej go nie zauważył. Teraz, ujrzawszy Tyra, wilk doznał niemiłego przeczucia klęski, ale próbował je zlekceważyć.
– Nic mi się nie stanie! – przekonywał sam siebie. – Żaden z bogów nie ma tyle odwagi, by poświęcić swoją rękę. Tymczasem Tyr bez słowa namysłu i bez wahania wyciągnął prawe ramię i podsunął je potworowi pod nos. Fenrir nie mógł się wycofać i otworzył paszczę…
Później wszystko działo się błyskawicznie. W mgnieniu oka wilk został unieruchomiony i spętany czarodziejską wstęgą. Bogowie odsunęli się przezornie. Pozostał tylko Tyr, który próbował przyjąć wyzwanie Fenrira. Wilk próbował się wyzwolić. Nabrał powietrza w płuca, wyprężył pierś, ale… pęta nie puszczały. Z pianą w pysku rzucał wściekłe spojrzenia na bogów, którzy śmiejąc się do rozpuku, pokazywali palcami miotającego się bezsilnie wroga. Wszyscy z niego kpili. Wszyscy? No, nie! Obok wilka stał przecież pełen spokoju i godności Tyr. Fenrir powoli zaciskał szczęki, czekając aż bóg uczyni choćby najmniejszy gest, świadczący o tym, że chce wyswobodzić rękę. Nic takiego nie nastąpiło. Wtedy Fenrir jednym kłapnięciem odciął dłoń Tyra.
Wielki wilk przegrał zakład. Zwycięzcy bogowie byli wdzięczni Tyrowi, bo dzięki jego poświęceniu zostało im wybaczone nieuczciwe postępowanie wobec Fenrira. Związanego wilka pozostawili na wyspie, a gdy już mieli odejść, jeden z bogów włożył mu między szczęki miecz, by zwierz nie mógł wyć z wściekłości.

© Załoga Chartykasa
Legenda pochodzi z książki:
Claude-Catherine Ragache; Francis Phillipps – „Wilki. Mity i legendy”.