Elize – Into your system.mp3

 Psy w służbie człowieka

Każdego roku na raka umiera ponad osiemdziesiąt tysięcy Polaków, ponad trzysta tysięcy dowiaduje się, że ma raka. Szanse na wyzdrowienie są tym większe, im szybciej nowotwór zostanie wykryty. Jednakże nie jest to takie proste. Nawet pomimo wszystkich postępów medycznych i najnowszej aparaturze, nie jesteśmy w stanie wykryć wszystkich nowotworów i szanse niektórych ludzi diametralnie się wówczas zmniejszają. Dla niektórych często bywa już za późno. I w tym momencie na scenę wkracza najlepszy przyjaciel człowieka czyli pies.

O tym, że psy mają niesamowite zdolności wie już chyba każdy. Wyszukują narkotyki, kontrabandę, nielegalne przemyty, są w stanie wywąchać ukryte pod ziemią trufle i przewidzieć katastrofy, zanim te faktycznie się zdarzą. Ale nie o takich niezwykłych umiejętnościach chcę dziś mówić. Dziś skupimy się na ich umiejętności wyczuwania komórek rakowych i wykrywania nowotworów.

Nos psa zawiera nawet do 220 milionów komórek węchowych, co daje mu niesamowite możliwości, wielokrotnie przewyższające nasze własne. Przypadki, gdy pies odkrywał u swojego pana raka zdarzały się na całym świecie, nie jest to więc zagadnienie nowe. Jednakże naukowo zainteresowano się tym fenomenem dopiero pod koniec ubiegłego wieku, w latach osiemdziesiątych. Wówczas tylko trzy państwa prowadziły badania w tym kierunku – Polska, Stany Zjednoczone oraz Wielka Brytania. Badano możliwości psów pod względem zapamiętywania zapachu raka. Dokładniej rzecz biorąc, naukowcy zastanawiali się nad tym, czy rak ma swój specyficzny zapach (okazało się, że tak) oraz nad tym, czy każdy rak ma inny odcień tego zapachu. Skąd jednak wiadomo, że nowotwór ma swój zapach? Świadczy o tym ilość trafnych wskazań podczas treningu – jest ona bowiem zaskakująco wysoka.

Szkolenie psa w tym kierunku nie jest ani łatwe, ani też tanie. Wręcz przeciwnie. Jest przede wszystkim długotrwałe, kosztowne, a także wymaga regularnych i częstych ćwiczeń. Problemem nie jest znalezienie kandydata, potrzebny jest po prostu dobry węch i oczywiście odpowiedni charakter oraz zdrowie (nikt nie będzie pracował z psem, który nie reaguje na polecenia, jest chory lub reaguje agresją na towarzyszące mu osoby). Co ciekawe, nie jest potrzebny rasowy pies z prestiżowej hodowli, odnotowano bowiem, iż najlepsze efekty uzyskują na tym polu zwykłe kundelki przygarnięte ze schroniska bądź ulicy. Problem pojawia się przy próbkach.

No ale o co chodzi? O to, że nie ma dwóch identycznych próbek, a co za tym idzie, każda z nich ma zupełnie inny zapach, co, czysto teoretycznie, powinno sprawić, iż wskazanie tej, która została pobrana od osoby chorej jest niemożliwe. Jest inaczej, gdyż, jak już wiemy, rak ma swój specyficzny zapach. Jednakże woń ta zależy od kilku czynników – intensywności choroby, przyjmowane leki oraz inne choroby, na które jest chory pacjent. Nowoczesna medycyna ma te plusy, iż pobierania próbka to oddech pacjenta, a nie tkanki rakowe, czyli wycinek ciała. Psu wystarczy kilka centymetrów sześciennych powietrza, które pacjent miał uprzednio w płucach. Jest ono wdychane do specjalnego pojemnika, który następnie przekazywany jest naukowcom i używany podczas treningów.

Wiadomo, że podczas każdego szkolenia zdarzają się błędy, także podczas szkolenia psów do wykrywania narkotyków mogą się one pojawiać. Mogą być różnorodne, ale chodzi tu głównie o zachowanie psa. Nowoczesna technika sprawia, że pies zostaje umieszczony w pomieszczeniu najeżonym kamerami, które filmują go podczas trwania treningu. Nagrania są potem przeglądane, co pomaga wykryć błędy bardzo wcześnie i od razu je naprawić, zanim wejdą one psu w nawyk i zniszczą efekt wielomiesięcznego szkolenia.

Obecnie pracuje się nad wynalezieniem specjalnego mechanicznego nosa, który wyręczyłby psy. Nie wiadomo jednak, co z tego wyniknie. Wiadomo jednak, że nic nie zastąpi niewiarygodnego psiego węchu i ewentualnego kontaktu z psem. Z drugiej jednak strony mechaniczny nos mógłby wejść na każdą salę i być wykorzystywany podczas każdego badania, nawet zwykłej kontroli, a to pozwoliłoby znacznie wesprzeć walkę z rakiem wykrywać je w najwcześniejszym stadium, gdzie szanse na wyleczenie to ponad 90%.

© Załoga Chartykasa