Chris Brown – Crawl.mp3

 Dzikie psowate

Oryginalna baśń Braci Grimm.

© thrumyeye.deviantart.com

   Wilczyca wydała na świat młode i poprosiła lisa w kumy.

   – Jest z nami blisko spokrewniony – mówiła – ma wiele rozumu i sprytu, będzie więc mógł mego synka niejednego nauczyć i w świat zaprowadzić.

   Lis zachował się nader godnie i rzekł:

 – Łaskawa pani kumo, piękne dzięki za zaszczyt, jaki mi pani wyświadczyła, ja ze swej strony dołożę wszelkich starań, aby miała pani ze mnie jak największą pociechę.

   Na chrzcinach jadł z wielkim apetytem i bawił się świetnie, a na koniec powiedział:

  – Droga pani kumo, naszym obowiązkiem jest troszczyć się o maleństwo, musi się pani dobrze odżywiać, żeby i jemu sił przybywało. Znam taką owczarnię, z której można by wyłowić niejedną tłustą sztukę.

   Wilczycy spodobała się ta śpiewka, wybrała się więc wraz z lisem do rzeczonej zagrody. Lis pokazał jej z daleka owczarnię, mówiąc:

   – Pani zakradnie się tam bez trudu, a ja przez ten czas zapoluję na jakiego kuraka.

   Jednak szelma nawet się z miejsca nie ruszył, legł na skraju lasu, wyciągnął nogi i odpoczywał. Wilczyca zakradła się do owczarni, ale natknęła się tam na psa, który narobił hałasu, tak że zbiegli się chłopi, przyłapali wilczycę i oblali ją gorącym ługiem. W końcu jednak wyrwała się im i powlokła w stronę lasu; leżał tam lis, który przemówił do niej żałośliwym głosem:

    – Ach, droga pani kumo, źle mi się powiodło! Napadli mnie chłopi i nogi mi poprzetrącali; jeśli nie chce mnie pani tu zostawić, na nędzną śmierć narażając, to proszę mnie stąd na plecach zabrać.

   Wilczyca sama ledwie powłócząc nogami zatroszczyła się jednak o lisa, wzięła go na plecy i z największym wysiłkiem zataszczyła, całego i zdrowego, do swojej chatki. A wtedy lis krzyknąwszy:

   – Żegnaj, droga pani kumo, a pieczeń niech ci sama do gardła leci – wyśmiał ją i skoczył w las.

© Załoga Chartykasa