Big Time Rush – 24/7.mp3
 Psy w służbie człowieka

 © google.com

Udział psów w wojnach jest tak samo stary, jak same wojny, jednakże oficjalną służbę datuje się dopiero na początek XX wieku. Od tego czasu psy są oficjalnie szkolone, zapewnia się im profesjonalną opiekę, słowem… są żołnierzami pełną gębą.

W trakcie I wojny światowej psy służyły głównie w formacjach medycznych i łącznościowych, przenosiły one meldunki pomiędzy posterunkami, odnajdowały rannych i zabitych oraz dostarczały zaopatrzenie do odciętych jednostek i oddziałów. Mówiąc pokrótce… były niezbędne i nieraz ratowały tyłki, chociaż w książkach historycznych nie ma o nich nawet wzmianki.

Ameryka oficjalnie uznała służbę psów w 1942 roku. Tuż po ataku na Pearl Harbor, American Kennel Club rozpoczął ogólnokrajową akcję przekazywania psów na cele wojskowe. Początkowo była to lista trzydziestu ras, jednakże po jakimś czasie zawężono ją do owczarków niemieckich, belgijskich, dobermanów, owczarków szkockich i sznaucerów olbrzymich, zapewne ze względu na ich największą skuteczność.

 © google.com

Był też taki okres, w trakcie którego psy były traktowane jako żywe bomby. Były one głodzone i bite, następnie uczone, by jedzenia szukały pod czołgami. Do ich grzbietów mocowane były ładunki wybuchowe, które wybuchały w momencie, w którym pies znalazł się pod czołgiem. Praktyk tych jednak szybko zaprzestano.

Trening takie psa przeprowadzany jest na podstawie zabawy. Prócz podstawowego kursu, czyli nauka komend, reagowanie na polecenia przewodników, oswajanie się z nim, przyzwyczaja się je też do huków i wystrzałów. Żołnierze starają się zaznajomić je z jak największą ilością bodźców, aby uniknąć ewentualnych niespodzianek w postaci przerażonego psa na polu bitwy. Koszt wyszkolenia jednego psa to około 15 tysięcy dolarów, w trakcie uczy się je też wykrywania materiałów wybuchowych, min, chronią także sławne osobistości.

Jednakże powrót do cywila nie jest prosty. Pies przebywa latami poza domem, z dala od swojej rodziny, a za towarzysza ma żołnierze, jego pluton oraz ciągłe huki wystrzały, bomby. Nierzadko zmienia się jego charakter, po powrocie staje się nerwowy i atakował przypadkowych ludzi, widząc w nich zagrożenie. Właśnie dlatego wprowadzono specjalny program, mający na celu przystosowanie psa do życia domowego i pozbycie się wojennych nawyków.

© google.com

Ogólnie szacuje się, że psy uratowały przeszło dziesięć tysięcy żołnierzy, jednakże niewiele powróciło do domu. Większość z nich jest usypiana z powodu doznanych obrażeń lub ginie na polu. Jeśli taki pies jednak przetrwa służbę, przechodzi na emeryturę w wieku 9 lat. Rzadko się zdarza, aby służyły dłużej.

Obecnie psy służą w większości armii na całym świecie oraz są traktowane jako pełnoprawni żołnierze. Mogą liczyć na pomoc w razie wypadku, mają także zagwarantowane specjalne kamizelki kuloodporne, a nawet na specjalne psie gogle, mające chronić oczy przed kurzem i piaskiem.

© Załoga Chartykasa