Big Time Rush – Boyfriend.mp3

 Dzikie psowate

Bajka w oryginalnej postaci.

© Eric Kincaid

     Wilk skradał się po polu i zastanawiał się, jaką by tu szkodę wyrządzić. Przeszedł obok łanu owsa, kołyszącego się w lekkich podmuchach wiatru. Z nadzieją zatrzymał się i wciągnął powietrzem czy nie poczuje zapachu jakiegoś mniejszego zwierzęcia, które mógłby dosięgnąć i pożreć. Ale nie natknął się nawet na ślad czegoś żywego, więc zawiedziony powlókł się dalej.

      Po chwili spotkał konia. Sierść zjeżyła mu się na grzbiecie i warknął cicho. Głośno nie powiedział nic, aby konia nie rozgniewać. Wilk był wrogiem wszystkiego, co żywe, ale ani mu na myśl nie przyszło pokłócić się z takim dużym zwierzęciem jak koń.

     Przebiegły wilk zastanawiał się raczej, jak tu się koniowi przypodobać. Kącikiem oka widział jeszcze owies na polu, falujący na wietrze.

– Spójrz na ten przepiękny owies – odezwał się. – Zobaczyłem, jak nadchodzisz, a wiem, że konie go lubią, więc pozostawiłem go dla ciebie w całości. Czy to ładnie z mojej strony?

– Nie próbuj mnie zwodzić – zarżał koń, na którym słowa wilka nie wywarły żadnego wrażenia. – Dobrze wiem, że wilki nie jedzą ziarna. Gdyby tak było, nie znalazłbym tu ani jednego kłosa!

Morał: To żadna zasługa dawać komuś coś, na czym nam samemu nie zależy.

 © Załoga Chartykasa