The Calling – Wherever you will go.mp3

 Dzikie psowate

Bajka w oryginalnej postaci.

© Eric KInkaid

      Przed wypędzeniem owiec na hale pasterze zawsze ukrywali w dziupli spróchniałego drzewa posiłek na cały dzień.

      Podpatrzył to lis. Przez kilka dni z rzędu śledził ich z ukrycia, tak że w końcu wiedział z całą pewnością, że codzienne przychodzą posilić się dopiero po kilku godzinach.

    Pewnego dnia rano znów przypatrywał się pasterzom, jak ukrywają jedzenie i odchodzą. Poczekał, dopóki nie znikną mu z oczu, a potem pobiegł do spróchniałego pnia. Dziupla w drzewie okazała się ciasna, ale wciągnąwszy brzuch zdołał wślizgnąć się do środka.

      Jak tylko znalazł się w dziupli, z wielką ochotą zabrał się do jedzenia. Jadł i jadł, aż w końcu nie zdołał przełknąć ani kęsa więcej.

      Wówczas pomyślał, że już pora opuścić dziuplę. I z przerażeniem stwierdził, że nic z tego. Tak się najadł, że brzuch mu się wydął. Choć robił, co tylko mógł, nie udało mu się wciągnąć brzucha, by przez szczelinę wydostać się na wolność.

      Lis zawył tak głośno, że usłyszał go inny lis i podbiegł do drzewa.

– Pomóż mi – błagał żałośnie łakomy lis w dziupli. – Tak się najadłem, że nie mogę się stąd wydostać.

– Możesz zrobić tylko jedno – poradził mu przyjaciel, potrząsając głową.

– Co? – Spytał lis w dziupli z nadzieją w głosie.

– Musisz poczekać, dopóki nie strawisz tego, coś zjadł… Dopiero wtedy będziesz mógł wydostać się na wolność – brzmiała oschła odpowiedź.

Morał: Zastanów się, zanim coś zrobisz.

© Załoga Chartykasa