Big Time Rush – 24/7.mp3

 Ciekawostki

© tollerka.deviantart.com

Spekulacji na ten temat jest mnóstwo, ale żadna z nich nie wydaje się do końca pewna. Pewny jest za to fakt, że wiele ras wzorcowo powinna mieć zakręcony ogon nad grzbietem i nikt właściwie tego nie neguje, bo tak… jest. Co ciekawe, takie ogony są domeną szpiców, u innych są albo bardzo rzadko, albo w ogóle niespotykane.

Pewne teorie głoszą, że ma to związek z przeznaczeniem tych psów. U szpiców używanych do walk wiązało się to z tym, że zakręcony ogon, noszony wysoko na grzbiecie jest mniej podatny na złapanie przez przeciwnika, a co za tym idzie, takie pis ma większe szanse na wybrnięcie cało z walki. Dalsze część tej teorii, to psy myśliwskie – u nich taki ogon zmniejsza ryzyko zahaczenia się o gałęzie, kolce i takie tam, a tym samym zmniejsza ryzyko urazów. Ale, ale, co z pociągowymi? U nich miałoby to być zmniejszenie ryzyka zakręcenia się ogona w linki? Nie bardzo. Teoria ciekawa, ale jak dla mnie mało ma wspólnego z rzeczywistością, aczkolwiek może w tym coś być.

Inna teoria, którą wyczytałam na blogu malamucie-opowiesci głosi, że jest to ściśle powiązane z psim usposobieniem. Autorka wspomina o ośrodku badawczym w Rosji, gdzie prowadzone są eksperymenty, polegające na próbie udomowienia dzikich lisów. Po kilkudziesięciu pokoleniach rodzą się lisy, które może i nie żyją w stadach i nie mają rozbudowanego systemu komunikacji, ale łakną kontaktu z człowiekiem i mają zakręcone ogony.

filmowy Hachi, kadr z filmu

Spójrzmy na to tak – takie psy może i czasami bywają strasznie uparte, trochę dzikie i niesamowicie samowystarczalne i samodzielne, to jednak są bardzo przywiązane do człowieka i będą go bronić i trwać przy nim do samej śmierci. Zanim ktoś się zacznie sprzeczać – przypomnijcie sobie film „Hachiko”. Wiem, że to chwyt poniżej pasa, bo końcówka niemalże zmuszała do uronienia paru łez, ale jest to tam bardzo dobrze pokazane.

Tytułowa akita, imieniem Hachi, była psem upartym, mającym swoje zdanie i robiła coś dopiero wtedy, gdy ona chciała, nie wtedy, gdy chciał tego właściciel. Lata zajęło „nauczenie” Hachiego paru rzeczy, ale przez cały film obserwować można było niezwykłe przywiązanie, jakiem darzył profesora, nawet po jego śmierci. Nie dał się przygarnąć jego córce, nie dał sobie znaleźć nowego domu, uparcie wracał na miejsce, gdzie witał i żegnał się każdego dnia ze swym panem. Czy można się kłócić z TAKIM dowodem? Pomyślcie sami i dajcie mi znać. Jestem ciekawa, co też wymyślicie.

© Załoga Chartykasa

Dziękuję Martku za temat 🙂