The Wanted – We own the night.mp3
 Historie ras

© ra-ti.deviantart.com

Nazwa tego niesamowitego psa pochodzi (Xoloitzcuintli) od nazwy azteckiego bóstwa Xolotla i słowa itzcuīntli, które w języku Nahualt znaczy pies. Uważany był on bowiem za przedstawiciela boga Xolotla, którego rolą było prowadzenie zmarłych w ich wędrówce do świata podziemnego. Tubylcy uważali go za niezwykle pożądanego, ze względu na jego mięso, będące w tamtych czasach przysmakiem. Było one zjadane podczas specjalnych obrzędów religijnych, dlatego też jego populacja drastycznie się zmniejszała i w końcu stanął na granicy wyginięcia.

Uważa się je ogólnie za jedne z najstarszych i najrzadszych ras, pierwsze wzmianki o nich datowane są na 3000 rok p.n.e. Artefakty, głównie gliniane i ceramiczne, na których można było dojrzeć ryciny przypominające Xolo, znajdowano w grobowcach Colima, Indian, Majów i Azteków. Psy te były przezeń cenione za lojalność, inteligencję, a także za mistyczne i lecznicze moce, jakie im przypisywano.

Ceramiczne figurki, szczątki tych psów… Były tak ważne, że ludzie zabierali do grobu wszystko, co miało związek z tym psem, wierząc, że bezpiecznie przeprowadzi ich do krainy zmarłych i będą w stanie w jakiś sposób przypodobać się bogu Xolotlowi, oddając hołd jego posłańcowi.

Aztekowie traktowali je przez większość jako zwykłe zwierzęta domowe, ciesząc się nimi na co dzień. Poza tym były traktowane jako ogrzewcze łóżek, żywność i dary ofiarne. Ich ciepło przyjemnie grzało w chłodne, zimowe noce, przez co były jedną z najbardziej pożądanych rzeczy w tamtych czasach.

© hiawathaphoto.deviantart.com

Ich mistyczna moc polegała na tym, iż były po prostu… lecznice. Ludy uważały, że mają w sobie coś magicznego i sama ich obecność potrafi wyleczyć bóle brzucha, czy bóle reumatyczne, a co tu dopiero mówić o spaniu z takim psem. Z czasem jego ciepło stało się lekarstwem dosłownie na wszystko.

Przodkowie azteckich Indian, przybywając do Meksyku, przywieźli ze sobą bezwłose psy zwane „Biche”, co dosłownie znaczy „nago”. Po tym, jak Aztekowie prawie doprowadzili do ich wyginięcia, ich liczba była na tyle mała, że trudno było odbudować potęgę rasy i powoli popadały w zapomnienie. Dopiero Meksykański Związek Kynologiczny ocalił tę rasę i nadał jej nowe znaczenia psa do towarzystwa. Tą rolę miały już co prawda od dawna, ale dopiero w XIX wieku stały się stricto towarzyszami. Ich ciepło wciąż cieszy ludzi, zwłaszcza starszych, którzy lubią, gdy ogrzewa im chociażby zmarznięte stopy, leżąc ca nich.

Dzisiejszy meksykański pies bezwłosy wygląda niemalże tak samo, jak trzy tysiące lat temu. Zmiany są tak małe, że trudno je dostrzec. Nie jest też ani zagrożony wyginięciem, ani też nie narzeka na brak popleczników, gdyż grono jego wielbicieli stale się powiększa.

© Załoga Chartykasa