Chipz – Boys and Girls.mp3

 Dzikie psowate

Bajka w oryginalnej postaci.

© Eric Kincaid

      Przebiegły wilk przyglądał się kozie, która na występie skalnym skubała trawę.

– Byłaby z ciebie wspaniała wieczerza… – mruknął i łakomie oblizał pysk.

      Podszedł bliżej i wbił w kozę pożądliwy wzrok. Nie miał tak zwinnych nóg jak ona. Nie mógł wspiąć się na skałę i skoczyć na kozę. Musi więc w jakiś sposób sprawić, aby ona zeszła do niego.

– Dzień dobry, pani kozo – zawołał i uwodzicielsko się do niej uśmiechnął. – Błagam panią, niech pani uważa! Paść się na skalnym występie… toż to takie niebezpieczne! Byłoby mi bardzo przykro, gdyby spotkało panią coś złego. Wie pani co? Proszę zejść tu… taka tu świeża zielona trawa. Radzę pani jako przyjaciel.

       Jednakże koza nie dała się zwieść. Spojrzała na wilka i potrząsnęła głową.

– Nie oszukasz mnie – odparła. – Wszystko ci jedno, czy trawa, którą jem, jest świeża i zielona czy sucha i pożółkła. Ty chcesz tylko jednego: pożreć mnie!

Morał: Nie każdy, kto mówi słodkie słówka, jest twoim przyjacielem.

 © Załoga Chartykasa