Historie ras

Dar Allaha – tak mówi się o psach saluki. Wynika to między innymi z tego, jaką admiracją otaczaną te psy, jak je czczono. Posiadanie go było oznaką wielkiego prestiżu. Były one traktowane z wielkim szacunkiem i w hierarchii zajmowały drugie miejsce, tuż za końmi. To sprawiało, iż mogły spać z ludźmi razem w namiotach, w żeńskiej części oraz były ważniejsze niż małżonki  i córki. Panowało także przekonanie, że psów tych się nie kupuje, należy je otrzymać w podarunku.

Wielką zagadką jest wywodzenie się nazwy saluki. Jedni mówią, że wywodzi się od arabskiego słowa „salag„, oznaczającego powalać i rwać skórę, co czyni polujący saluki. Z kolei inna wersja brzmi, iż wywodzi się to od słowa „saluk„, którym Arabowie nazywają dobrze wychowanego człowieka. Miałoby to nawiązywać do psa wyhodowanego blisko pewnego ideału. Miałoby to sens, biorąc pod uwagę fakt, iż saluki traktowane są jako dar od boga. Istnieje też wersja, iż nazwa wywodzi się od miasta Saluki.

Do Europy saluki trafiły prawdopodobnie razem z końmi krwi arabskiej. Pierwotnie występowały prawdopodobnie w środkowoazjatyckich stepach oraz Indiach, gdzie były chętnie i często wykorzystywane do polowań na zające, strusie, czy gazele. Mówi się o nich jeżdżące na koniach, gdyż w niektórych rejonach miały przywilej podróżowania ze swym panem na końskim grzbiecie.

Panuje niemalże całkowita zgodność hodowców odnośnie znacznej różnorodności typów i wariantów odmiany charta perskiego. Dzięki tak znacznej rozpiętości psy te stały się jednymi z doskonalszych pomocników w polowaniach zarówno na piaszczystej pustyni Afryki, jak i rozległych bezkresach stepowych dalekiej Azji. Nieco bardziej udokumentowane wzmianki i zapiski odnośnie tej rasy pochodzą z okresu przełomu XVIII-XIX wieku.

W Europie, pierwsze oficjalne zapiski dotyczące tej rasy powstały w księgach Kennel Klubu w 1874 roku. Do Polski saluki dotarły w 1979 roku dzięki fascynacji pani Ewy Stolarskiej. Obecnie znane są zaledwie cztery hodowle tych psów, które od lat zajmują się hodowlą salukich. Znajdują się one głównie w rękach miłośników.

© Załoga Chartykasa