Cold Water – Major Lazer, Justin Bieber, MØ.mp3
Niezwykłe psy

© Readest Digest

East Hartford, stan Connecticut. Najgorszy rewir w centrum miasta. Bill Proulx policjant patrolujący ulice i Bruno, jego 8-letni owczarek niemiecki, przemierzają radiowozem główną ulicę, wypatrując kierowców przejeżdżających na czerwonym świetle. Gdy złapią takiego delikwenta, każą mu zjechać na bok i wszystko przebiega wedle ustalonego scenariusza. Bruno staje przy oknie, groźnie warcząc i szczekając, a Proulx ostrożnie podchodzi do pojazdu.

Owczarki niemieckie to najliczniejsza rasa na świecie. Wyhodowana w Niemczech w 1899 roku. Od razu docenili je stróże prawa.

Psy policyjne tresuje się tak, by budziły strach. Bruno to mistrz w tej dziedzinie. Jednak wymaga się też od psów, by tropił, a potem „aportowały” – zamiast atakować – podejrzanych.

Zwykle w pracy pomaga im węch. Jednak oficerowie z Everett w stanie Waszyngton byli zdumieni, gdy ich pies Kento rozpoznał na ulicy podejrzanego, po tym gdy dla żartu pokazali mu fotografię z archiwum. Ten wyczyn do dziś nie doczekał się wyjaśnienia.

Ze względu na wzorową karność owczarki niemieckie chętnie są wcielane do patroli. Z tego samego powodu doskonale sprawdzają się jako przewodnicy niewidomych, a także na planie filmowym. Są to też jedne z najwierniejszych psów. Proulx może to potwierdzić: Bruno uratował mu życie. Dwa razy.

Za pierwszym razem pędzący z ogromną szybkością samochód prawie zmiótł na bok radiowóz. Proulx ruszył za nim w pościg. W końcu udało mu się go zatrzymać, kiedy ten zwolnił na progu wymuszającym ograniczenie prędkości przy wjeździe na autostradę. Policjant zauważył, że tablice rejestracyjne wozu muszą być kradzione.

© Readest Digest

Kazał kierowcy wysiąść, ale ten ruszył autem nagle do przodu. Policjant usiłował sięgnąć do stacyjki. Pędzący samochód powlókł go za sobą.

– Nie zawołałem Bruno na pomoc – wspomina Proulx – bałem się, że wpadnie pod koła. Auto przestępcy wlokło mnie kilka sekund, kiedy zdałem sobie sprawę, że pies jest już wewnątrz pojazdu. Wpijał się zębami w prawą rękę podejrzanego.

Gdy w stronę Proulxa rzucił się mężczyzna z wycelowaną bronią, Bruno przyszedł mu na ratunek po raz drugi.

– Kule świstały na prawo i lewo – wspomina oficer. – Zupełnie zapomniałem, że jest ze mną pies. Sam zacząłem strzelać, myśląc tylko o tym, żeby powstrzymać faceta, nim mnie trafi. Chyba puściłem smycz, a Bruno doskonale wiedział, co robić. Podbiegł do napastnika i zwaliło z nóg.

Po tym wyczynie owczarek dostał najwyższe stanowe odznaczenie. Więź człowieka z psem została scementowana.

Proulx zatrzymuje samochód, podchodzi do kierowcy i prosi go o dowód rejestracyjny. Bruno szczeka i rzuca się za plecami oficerami, który wypisuje mandat, uśmiechając się uprzejmie. Kierowca przyjmuje mandat bez szemrania. Wystraszony zerka kątem oka na owczarka.

Po chwili dobry glina i „zły pies” ruszają dalej.

Owczarki niemieckie potrafią wyglądać groźnie, ale agresja nie leży i w ich naturze. Dzieci mogą bez obaw tarmosić Bruno za ogon. Każdy może podejść do niego i go pogłaskać.

– Kiedy jednak chcemy, żeby był zły, dajemy mu znak – mówi Proulx. – Podobnie jak jednym pstryknięciem włącza się światło.

Zachowanie Bruno jest w pełni przewidywalne – na komendę goni, dopada, trzyma człowieka czy warczy na niego. Gdy poleci mu się przestać atakować, natychmiast się uspokaja i zaczyna merdać ogonem.

Podczas kolejnej nocnej zmiany znów ma okazję dowieść odwagi. O północy Proulx otrzymuje pilne wezwanie, by wspomóc innego policjanta starającego się zażegnać bójkę. Bruno unosi głowę z tylnego siedzenia, na którym doi tej pory spał.

Czy to za sprawą węchu, a może szóstego zmysłu, owczarek dobrze wiedział, że jego przyjaciel szykuje się do akcji. Siada i czujnie spogląda przez szybę, merdając ogonem. Nim policjant i pies dojechali na miejsce, walczący zostali już rozdzieleni, ale jeden z nich nadal coś wykrzykuje. Zaczyna się zbierać tłumek gapiów. Niektórzy podpici włączają się do awantury.

Podczas gdy Proulx z psem obserwują akcję z boku, inni policjanci starają się obezwładnić osoby zamieszane w bójkę. Proulx obserwuje w napięciu, jak kolega po fachu szykuje się do założenia kajdanek jednemu z awanturników. Bruno wstaje. To zawsze niebezpieczny moment, gdy trzeba skuć jakiegoś furiata.

– Uważaj – szepce Proulx.

Na to polecenie Bruno zaczyna szczekać zajadle. Czuje, jak Proulx delikatnie pociąga go za obrożę. Został nauczony, by na tę komendę, wykonać gwałtowny ruch do przody. Ujadając rzuca się w stronę podejrzanego. I mężczyzna grzecznie daje sobie założyć kajdanki.

Proulx daje znak i Bruno się uspokaja, zaczyna merdać ogonem, zadowolony, że dobrze wykonał zadanie. Jego pan każe wciąż awanturującemu się podejrzanemu usiąść na przednim siedzeniu radiowozu. Bruno wskakuje do środka przez okno kierowcy i daje susa na tylne siedzenie.

– Pamiętaj o psie – ostrzega Proulx.

Zatrzymany kiwa głową i patrzy przed siebie. Ciągle kipi ze złości, ale przynajmniej zamilkł. Proulx zerka na psa, powstrzymując  uśmiech.  Bruno zwinął się w kłębek i zasnął.

Godzinę później jadą do domu.

– Dobry piesek – mówi Proulx. – Bardzo dobry.

Nocna służba dobiegła końca.

© Załoga Chartykasa