Niezwykłe psy

© Readers Digest

Otavi, Nanibia. Farmer Jonah Coetzee nazwał swojego owczarka anatolijskiego Flenters. Od 6 tygodnia życia psiak mieszkał i spał ze zwierzętami domowymi Coetzee’a.

Pies ma tak bardzo przyzwyczaić się do powierzonego mu stada, by je traktować jak własne szczeniaki.

Kiedy Flenters skończył 9 tydzień, jeden z pastuchów Coetrzee’a przyszedł ze skargą na psa. Szczeniak ganiał jagnięta, a dla psa pasterskiego to grzech niewybaczalny. Wszystko wskazywało, że należało się go pozbyć.

Jednak było coś takiego w tym towarzyskim psie, że Coetzee postanowił obserwować jeszcze przez dzień. To, co zobaczył, wywołało uśmiech na jego twarzy. Flenters leżał w cieniu wraz z jagniętami. Gdy kilka wstało i wyszło na słońce, Flenters powodowany instynktem, zagonił je z powrotem do cienia.

Podobnie jak całe pokolenia jego przodków pilnujących stad na Wyżynie Anatolijskiej znajdującej się w Turcji, Flenters miał przywiązanie do owiec zakodowane w genach. Był chyba przekonany, że jest jedną z nich. Tworzyli rodzinę.

Jonah Coetzee z ulgą zatrzymał psa. Nim Flenters pojawił się u niego, farmer ponosił duże straty. Podczas pewnego tragicznego sezonu drapieżniki zabiły 45 owiec w jedną noc, a wkrótce potem 23 w jedną noc.

Gepardy to jedne z najgroźniejszych afrykańskich drapieżników. Podobnie jak wielu innych farmerów, Coetzee musiał strzelać w obronie swojego stada,

Gepardy są dziś zagrożone. Amerykanka Laurie Marker zaniepokojona ich losem, założyła Fundację Ochrony Gepardów w Namibii. Jednym z działań prewencyjnych jest hodowla owczarków anatolijskich, które trafiają na farmy, by jednocześnie chronić zwierzęta domowe i gepardy.

Owczarki nadają się wprost idealnie do tej roli. Przez setki lat były wysoko cenione przez tureckich pasterzy, ponieważ te psy nie oddalają się nigdy od obozowiska i odganiają inne zwierzęta. Są na tyle duże – ważą od 40 do 60 kg – że już samą posturą odstraszają większość drapieżników. A jeśli to nie wystarcza, intruz bierze nogi za pas, gdy szczekną raz czy dwa.

Owczarki mają długie nogi i potrafią biec zwinnie i szybko, nawet do 55 km/godz. Potrafią też wykonać w biegu akrobatyczny skok, po którym lądują na grzbiecie ścigającego ich drapieżnika. Są tak sumienie, że pasterz może na całe tygodnie bez obaw zostawić stado pod ich wyłączną opieką. Wielu tak robi. Gdy pies zgłodnieje, przekąsi złapanego świstaka czy zająca, ale nigdy nie zrobi krzywdy pilnowanemu stadu.

Laurie Marker uznała, że owczarki idealnie nadają się do ochrony przed drapieżnikami gospodarstw w Afryce. Miała rację. Minęło 6 lat odkąd Flenters pojawił się na farmie Coetzee’a, a gepardom nie udał się ani jeden atak.

Okazało się, że Flenters skutecznie chroni stado także przed szakalami, karakalami, czy pawianami – jednymi z najniebezpieczniejszych stworzeń mieszkających w Afryce.

W 1994 roku, pewnego popołudnia Coetzee przekonał się, jak okrutne potrafią być te małpy. Pastuch Mattias usłyszał, jak Flenters szczeka, by ostrzec przed niebezpieczeństwem. Z buszu dochodziły mrożące krew w żyłach hałasy. Pies stanął oko w oko ze stadem pawianów liczącym 40 osobników. Dwa dominujące osobniki nie zamierzały się wycofać, ale i Flenters nie chciał im zejść z drogi.

Wyszczerzył zęby i stawił czoła pawianom w walce, z której psy niezwykle rzadko wychodzą zwycięsko.

Mattias podążył w kierunku, skąd dochodziły wrzaski pawianów i wściekłe warczenie Flentersa. Nagle zaległa cisza, które nie wróżyła nic dobrego. Pastuch wrócił na farmę i opowiedział o wszystkim Coetzee’owi. Razem przeczesali teren, szukając Flentersa wśród połamanych gałęzi.

Pisk pawiana oznaczał, choć trudno było w to uwierzyć, że walka jeszcze nie dobiegła końca. Mężczyźni zobaczyli, że obok wielkiego głazu leży na ziemi martwy pawian. Z oddali słyszeli, jak Flenters walczy na śmierć i życie z drugim. Pobiegli tam.

Gdy dotarli na miejsce, przeciwnicy leżeli nieruchomo na ziemi. Zalany krwią Flenters nie dawał znaku życia. Grzbiet miał rozszarpany aż do kości.

Coetzee przykucnął, żeby przyjrzeć się psu. Ze zdumieniem okrył, że Flenters jeszcze oddycha. Coetzee przeniósł delikatnie ciężkie zwierzę w zacieniony zakątek zagrody.

Przez 5 dni podawał mu penicylinę, pies jednak nie chciał jeść ani pić. W końcu szóstego dnia, napił się wody i zjadł kilka kęsów. Ledwie 8 dni po walce chciał wrócić do stada i trzeba go było uwiązać, żeby tego nie zrobił. Mimo to przegryzł linkę i pokuśtykał do owiec. I padł z wycieńczenia.

Coetzee nie próbował go już przywiązywać. Wiedział, że Flenters i tak ucieknie do owiec, bo bardzo chce być ze swoją rodziną.

Gdy o wyczynie Flentersa zrobiło się głośno w całej Namibii, wielu farmerów zainteresowało się tresurą psów chroniących stada.

W 1995 roku Flenters z trudem został odłączony na moment od swojego stada, by poznać suczkę Boots. Z ich szczęśliwego związku narodziło się 13 szczeniąt, większość z nich pilnuje obecnie stad w Namibii.

© Załoga Chartykasa