Niezwykłe psy

myhomeimprovement.org

Bihać, Bośnia. Na wzgórze w tej malutkiej mieścinie ustawiono wiele drewnianych słupów połączonych białą taśmą wyznaczającą sektory. Na wyższych słupkach przymocowano czerwono-białe tabliczki. Na każdej widnieje trupia czaszka i skrzyżowane piszczele.

Kudłaty owczarek niemiecki o imieniu King chodzi po oznakowanym terenie z nosem przy ziemi. Karetka czeka w pogotowiu. Obok właściciel Kinga – Chris Boshoff – przystojny, dobrze zbudowany młodzieniec w kamizelce i hełmie, które mają go chronić na wypadek wybuchu. King nie ma żadnej ochrony.

Ogromny owczarek oraz jego partner Yanka – inny owczarek niemiecki, który odpoczywa właśnie w ciężarówce Chrisa Boshoffa – są wyszkolone do odnajdywania ładunków wybuchowych. Cała trójka tworzy profesjonalny zespół do wyszukiwania min lądowych. Przed sześcioma miesiącami po podpisaniu umowy z agencją w Bośni przyjechali z RPA do niebezpiecznej pracy w spustoszonym przez wojnę Bihaciu.

Rozminowanie to kosztowne przedsięwzięcie. Jak się szacuje, umieszczenie miny lądowej kosztuje około 5 dolarów, natomiast jej usunięcie aż do tysiąca. Psi saperzy są bardzo poszukiwani, a owczarki niemieckie okazały się wprost idealne do tej niebezpiecznej roboty.

W badaniu przeprowadzonym przez amerykańskie Ministerstwo Obrony okazało się, że psy są zarówno szybsze i dokładniejsze niż mechaniczne detektory. Na każdą odnalezioną minę, mechaniczny detektor wszczynał od 100 do 200 fałszywych alarmów. Szkolone psy mylą się sporadycznie. Potrafią wywąchać trotyl ukryty nie tylko w tradycyjnych minach lądowych, ale także tych nowszego typu, które oszukują detektory.

Już od drugiej wojny światowej psy szukają materiałów wybuchowych. Pewien bohaterski czworonóg o imieniu Ricky z powodzeniem przeprowadził wojska alianckie przez wymyślnie zaminowane pola, choć raniła go jedna z ukrytych tam min. Inna opowieść dotyczy rosyjskiej armii, która szczyciła się posiadaniem miliona psów. Jeden z nich, Zucha, zdobył wdzięczność żołnierzy, gdy w ciągu 2 tygodni znalazł aż 2000 ładunków.

Dziś psy nie tylko odnajdują miny, ale także pracują na amerykańskich lotniskach, szukając tam bomb. Program ten został rozpoczęty w 1972 roku, gdy owczarek niemiecki Brandy znalazł bombę w międzynarodowym lotnisku Johna F. Kennedy’ego w Nowym Jorku zalewie 12 minut przed jej wybuchem. To zachęciło władze do stworzenia psich oddziałów na wielu lotniskach w USA.

Tu, W Bichaciu, King i Yanka mają znacznie trudniejsze zadanie – muszą pomóc w odnalezieniu około miliona ukrytych min lądowych. Tyle pozostawiono ich na obszarze około 52 tysięcy kilometrów kwadratowych w Bośni i Hercegowinie. Na szczęście King to stary weteran o posiwiałym pyszczku, który kiedyś odnalazł w Zimbabwe setki ładunków wybuchowych idzie z nosem przy ziemi. Chris Boshoff stoi w bezpiecznym korytarzu na zewnątrz zagrodzonego sektora i popuszcza smycz, by pies mógł się swobodnie poruszać. Mężczyzna uważa, by smycz nie dotknęła ziemi – wystarczy bowiem nacisk 75 gram/centymetr kwadratowy, by mina wybuchła.

© stripes.com

W dole stoi na wzgórzu wielki budynek szkolny – cichy i pusty. Został już oczyszczony z min, jednak Yanka, King oraz Boshoff przeczesują nafaszerowaną minami drogę prowadzącą do szkoły przez wzgórze.

King, pod okiem właściciela stojącego w odległości 10 m, powoli stąpa wzdłuż sektora. Osłona na oczy Boshoffa zaczyna zachodzić mgłą od wilgoci i gorąca, gdy bacznie obserwuje, jak jego podopieczny węszy coraz pilniej i ogranicza swoje pole działania do niewielkiej kępki trawy.

Dziej się to, na co Boshoff czekał. King siada, spogląda na pana i ziewa. Ta postawa to jego polisa na życie. W przeciwieństwie do innych psów tropicieli które dają znać, grzebiąc łapą lub drapiąc, King zachowuje pełen spokój. Jeden fałszywy ruch – radosny podskok czy podrapanie się za uchem – może spowodować śmierć lub okaleczenie zarówno zwierzęcia, jak i jego pana.

Boshoff daje znak wartownikowi na szczycie budynku, by przekazał wiadomość  o znalezisku przez mikrofalówkę Do akcji wkracza brygada saperów i rozbraja minę, która miała rozrzucić kilkaset odłamków szrapnela z prędkością kuli z karabinu.

Przed godziną 11.00 praca dobiegła końca. Z nieba leje się żar, w którym psy nie dałyby już rady pracować. Saperom zajęłoby cały dzień przeszukanie pięciu sektorów, które Yanka i King przeczesali w zaledwie 4 godziny.

Tego samego dnia, gdy cała trójka odpoczywa w miasteczku, wpada z wizyta ich wielbiciel. 26-letni Sabahudin Hodzić zamiast jednego nogi ma protezę. W październiku 1994 roku szedł ścieżką w Bihaciu i powalił go wybuch.

Kilka sekund po eksplozji zobaczyłem, że straciłem nogę – mówi, głaszcząc psy, które ryzykują życie dla niego i sąsiadów

Drogą poniżej idzie koń ciągnący wóz – znak, że wraca tu normalne życie . Stukot młotka dobiega z miasta, które powoli podnosi się z popiołów. Boshoff czule patrzy na psy. Dzięki nim dzieci będą mogły bezpiecznie bawić się w miasteczku.

© Załoga Chartykasa