Dzikie psowate

© silentreaper.deviantart.com

     Lisy, które zagnieździły się na terenie starej rezydencji Starszego Radcy Yasumichiego, zawsze były skore do psot, jednak ponieważ nigdy nie wyrządziły poważnych szkód, gospodarz nie próbował ich tępić. Niestety, z upływem lat zwierzęta stawały się coraz bardziej nieznośne i pewnego dnia Yusimichi stwierdził wreszcie, że tego już za wiele. Lisy musza odejść.

     Radca ogłosił, że następnego dnia w obejściu odbędzie się wielkie polowanie na lisy. Służący mieli przynieść łuki, strzały, pałki i wszelką inną broń, jaka im wpadnie w ręce, i wykurzyć wszystkie zwierzęta, co do jednego. Planowano otoczyć dom i obsadzić łowczymi nie tylko mur rezydencji, ale również jej dach, a nawet poddasze. Wszystkie lisy, które ośmieliłyby się tam zajrzeć, miały zginąć.

     O świcie wyznaczonego dnia Yasumichi zobaczył we śnie siwowłosego starca. Wyglądał on na starego służącego, klęczącego pod drzewem mandarynkowym w ogrodzie i kłaniającym mu się z szacunkiem.

     – Kim jesteś? – spytał radca.

     – Kimś, kto mieszka w tym dworze od wielu lat, panie – niepewnie odrzekł staruszek. – Przede mną mieszkał tu mój ojciec, a teraz sam mam wiele dzieci i wnuków. Obawiam się, że dużo psocą, i zawsze staram się je odwieść od niecnych zamiarów, jednak nigdy mnie nie słuchają. Teraz, panie, masz nad dosyć – i trudno się dziwić. Jeśli dobrze rozumiem, zamierzasz wybić nas do nogi. Chcę jednak, byś wiedział, jak bardzo zasmuca mnie, że to ostatnia noc naszego życia. Czy nie mógłbyś nam przebaczyć jeszcze ten jeden jedyny raz? Jeżeli jeszcze kiedyś narobimy kłopotów, zrobisz oczywiście, co uznasz za stosowne. Ale jestem pewien, panie, że młode zrozumieją, kiedy wyjaśnię im powody twojego gniewu. Od tej chwili, jeśli tylko nam wybaczysz, będziemy robić, co w naszej mocy, by cię chronić i przepowiadać wszelkie pomyślne wydarzenia!

     Starzec ponownie zgiął się w ukłonie, a Yasumichi obudził się. Kiedy już się rozjaśniło, wstał i wyjrzał na zewnątrz. Pod drzewem mandarynkowym siedział wyliniały lis, który na widok radcy uciekł pod podłogę domu. 

     Zdumiony Yasumichi postanowił zrezygnować z polowania. Lisy nie sprawiały więcej kłopotów, a ich głośne szczeknięcia zapowiadały wszystkie radosne wydarzenia w domostwie. 

Źródło bajki: Royall Tyler – „Baśnie japońskie”.

© Załoga Chartykasa