Literatura

© grafika google

Ach, cóż to za życie

Ach cóż to za życie bez psa na kanapie
bez psa, co go się za uchem drapie
i bez czujności wiernych oczu,·
co śledzą ruch Twój każdy gest
bo w takich psich oczach przecież coś jest
Jest ogrom miłości ocean radości
Są też cierpienia smutki westchnienia
Cóż to za życie człowiek ma,·
kiedy nie ma swojego psa ….Justyna Wawrzyniak

Ach, żeby tak mieć…

Ach, żeby tak mieć swojego Pana!
By otrzeć pysk na jego kolanach,
By leżeć przy nim do góry brzuchem,
I żeby drapał mnie za uchem.
I by dał pić, gdy jestem spragniony,
No i odpocząć, gdy jestem zmęczony.
I chociaż mam nos owczarka,
Z oczu mych szczera wierność wyziera.
Weź mnie do siebie mój Panie,
Będziesz miał u mnie wdzięczność bez granic.

Co powinien zrobić samotny ktoś

Gdy ktoś jest tak samotny, że nic mu się nie chce robić i ma wszystkiego dość
powinien kupić sobie psa tak powinien sobie psa znaleźć lub kupić
Mógłby wtedy ten ktoś gotować zupy
a z zup wyciągać psu do ogryzania kość
pies to fajny gość,· gdy jest dany
myślę, że psy to dla ludzi dobre od Boga dary
Przytulam się do puchatej Buby a po nogach liże mnie jej szary syn – Szary
Uwierzcie mi czasami lepiej niż z kimkolwiek na świecie pogadać z psami

Małgorzata Sochoń

Czekanie

Popatrz na psa uwiązanego przed sklepem
o swym panu myśli i rwie się do niego
na dwóch łapach czeka
pan dla niego podwórzem łąką lasem domem oczami
za nim biegnie i tęskni ogonem
pocałuj go w łapę,· bo uczy jak na Boga czekać”Jan Twardowski

 

 Cztery łapy

Już od dawna, od zarania,
Poprzez wszystkie wieki,
Ciągną się popiskiwania,
Skomlenia i szczeki.
Idą pełne animuszu,
Wspólną z nami drogą,
Cztery łapy,
Para uszu,
Oczy,
Nos
I ogon.
Na tym świecie różnie bywa,
Zabawnie i dziwnie.
Raz jednostka jest szczęśliwa,
To znów wręcz przeciwnie.
W dżungli życia, w życia buszu
Zawsze ci pomogą
Cztery łapy,
Para uszu,
Oczy,
Nos
I ogon.
Mniej tragiczne jest rozstanie,
Snucie się po kątach;
Nawet rozpacz, moim zdaniem,
Inaczej wygląda,
Jeśli na kanapie z pluszu
Leżeć z tobą mogą
Cztery łapy,
Para uszu,
Oczy,
Nos
I ogon.
Trochę kaszy,
trochę mięsa,
Trochę tuku w rurze-
I już możesz się poświęcać
Sztuce lub kulturze.
Nie naruszy twych funduszów
Złodziej żaden, bo go-
Cztery łapy,
Para uszu,
Oczy,
Nos
I ogon.
A w ogóle jakoś raźniej,
Weselej co chwilę.
Weźmy taki spacer.
Właśnie.
Prawda, ile milej
Iść w zadartym kapeluszu
I czuć za swą nogą
Cztery łapy,
Parę uszu,
Oczy,
Nos
I ogon.

Ludwik Jerzy Kern

 Czy wy znacie takie zwierzę

Czy wy znacie takie zwierzę?
Co do pyska wszystko bierze?
Jest kudłate i bez łat
Ogon nosi byle jak
Oczy ciemne i błyszczące,
Brwi jak zachodzące słońce,
Futro ma w kolorze piasku
I błyszczące w słońca brzasku.
Cztery łapy, pysk i ogon,
Chodzi zawsze swoją drogą.
Za to bardzo pięknie prosi.
Dodam jeszcze to nie krowa,
Czy już wiecie o kim mowa ?
Serce wielkie, węch wspaniały,
Przy tym pływak doskonały.
Z dziećmi nawet „to” wytrzyma,
Powiem tylko, że to psina.
Więcej już Wam nie podpowiem
Jak ten pies się w Polsce zowie?

 Dlaczego wolę psy

Nasze koty to leniuchy nie polują nawet na muchy
tylko siedzą na środku łąki i plotkują o tacie,
że jak mamę całuje to tak jakby chciał ją zjeść
a jak całują się w drzwiach to nawet nie można przejść
o mamie, że pojechała po chleb a wróciła bez chleba
a gdyby wzięła ze sobą kota on by macnął łapką chleb na półce
i pokazał, co kupić trzeba
już nawet nie mogę słuchać jak szepczą sobie do ucha,
że Bóg to by psów nie stwarzać mógł Tylko koty
nie miał by wtedy tak dużo roboty
a pies na nikogo nie plotkuje wokół domu
pracowicie biega albo leży ze mną na dywanie i ziewa, gdy ja ziewam
jeśli nawet ma swoje problemy to małe jak pchły
dlatego stokroć bardziej od kotów wolę psy

 Dziękuję, że jesteś blisko

Za serce, co niesiesz w pysku!
Za ciężką mordę i łapy obie!
I za kolory świata – co nosisz w sobie!
Dziękuję, że każdej nocy ogrzewasz mnie snem spokojnym,
Za Twe spojrzenia dziękuję i najwierniejsze oczy!
Dziękuję, że jesteś i że zawsze czekasz!
Za uśmiech dziękuję i miłość!
I za nadzieję w przyszłość!
Dziękuję, że we mnie nie wątpisz, choć powodów wiele,
bo jestem tylko Twoim człowiekiem…
Mój Pieseczku „

Barbara Borzymowska

Kiedy mi smutno

Kiedy mi było smutno i źle przygarnęłam cię
nie – po prostu kupiłam cię
zrobiłam to dla siebie nie myśl, że dla ciebie
pogubiłam się.
Dziś wstydzę się
Lizałeś moje łzy, koiłeś smutki
mój szczeniaczku malutki
A kiedy razem jedliśmy śniadanie
ty swoją karmę,
ja bułeczkę a na niej plasterek szyneczki pachnący i świeży
Ty jeść przestawałeś i patrząc w me oczy
prosiłeś o ten mały przysmaczek.
Ileż to razy mój piesku kochany
ja ryż z warzywami, a ty kotlecik wspaniały.
Cóż się nie robi dla przyjaciela,
który rano cię wita
i łepkiem w twe ramię ociera.
Co w nocy pół łóżka ci zajmuje,
Ale kiedy cię nie ma To smutek…….
Dom jest pusty i cichy. *****

Kości

Przyszedł do mnie mój pies
Z oczami pełnymi miłości.
Zajrzał mi aż do duszy,
A potem nadstawił uszy I spytał:
– Gdzie są te kości?
Możliwe, że nieco zbladłem, jak wszyscy nagle pytani.
– Ja – odparłem – kości nie zjadłem…
idź, spytaj, może pani?…
Ale on westchnął głęboko i nawet nie drgnął,
fujara, a potem zmrużywszy oko Mruknął:
– Zna pan Cezara?
– Cezara? – Rzekłem nie zmieniając tonu.
– Tego od rzeźnika?
– Nie tego od Rubikonu…
Czy wszystko jest już wytłumaczone?
Czy jasne jest?
Czy nie? S
koro ktoś krzyczy: ” Kości rzucone To niech psom, psiakrew, powie gdzie.Ludwik Jerzy Kern

 I jak tu nie kochać psa

I jak tu nie kochać psa kiedy już do domu wracasz,
pies cię wokół obskakuje, i ogonem caluteńkim swoją miłość wypisuje.
I jak tu nie kochać psa, gdy pies taki ogon ma?
Kiedy smutno ci na duszy, twój pies mordą trąca cię,
łeb na kolana ci kładzie, jakby mówił: nie martw się.
I jak tu nie kochać psa, gdy pies taką mordę ma?
Kiedy nie chce ci się ruszyć, on ma taki smutny wzrok,
że chcą nie chcąc, po smycz sięgasz i ku drzwiom kierujesz krok.
I jak tu nie kochać psa, gdy pies takie oczy ma?
Kiedy myślisz, że dokoła nikt pokochać nie chce cię, spójrz na niego.
To dla ciebie mocno bije psie serce.
I jak tu nie kochać psa, gdy pies takie serce ma?Barbara Borzymowska

 I tak cię znajdę

To, co zrobiłeś moim oczom bolało bardzo…
Wiem, że musiałeś mieć ważny powód…
Na pewno byłem niegrzeczny i trzeba było mnie ukarać…
Ale z lasu, przez który szliśmy razem, odjechałeś za szybko –
– nie miałem siły cię dogonić…
Na pewno bardzo się teraz martwisz…
Nie martw się –
– to nic, że nie widzę.
I tak znajdę do ciebie drogę.
Na nasze wspólne szczęście mam przecież nos…Barbara Borzymowska

 Jak rozmawiać trzeba z psem

Wy nie wiecie, a ja wiem,
Jak rozmawiać trzeba z psem
Bo poznałem język psi,
Gdy mieszkałem w pewnej wsi,
A więc wołam:
– Do mnie, psie !
I już pies odzywa się.
Potem wołam:
– Hop-sa-sa !
I już mam przy sobie psa.
A gdy powiem:
– Cicho leż !
– Leżę ja i pies mój też.
Kiedy dłoń wyciągam doń,
Grzecznie liże moją dłoń
I zabawnie szczerzy kły,
Choć nie bywa nigdy zły.
Gdy psu kość dam
– pies ją ssie,
Bo to są zwyczaje psie.
Gdy pisałem wierszyk ten,
Pies u nóg mych zapadł w sen,
Potem wstał, wyprężył grzbiet,
Żebym z nim na spacer szedł.
Szliśmy razem – ja i on,
Pies postraszył stado wron,
Potem biegł zwyczajem psim,
A ja biegłem razem z nim.
On ujadał.
A ja nie.
Pies i tak rozumie mnie,
Pies rozumie, bo ja wiem,
Jak rozmawiać trzeba z psem.Jan Brzechwa

 Jeśli jest niebo po psie

Jeśli jest niebo psie skierujcie do niego mnie.
Znajdę tam jakieś drzewko z cieniem
I otoczony anielskim skomleniem,
Odpocznę sobie w śnie.
A psy przybiegną i
Gębę położą mi.
Niech liżą, bo jak duch mój mniema,
Bakterii chyba w niebie nie ma…
Czyż duch mój w błędzie byłby-li?
Nieważne.
Harfa gra Suitę z „Wolnego Psa”.
Nagle, z drugiego końca nieba,
W dzikich podskokach do mnie zbiega
Niedawno zmarła Farsa ma.
Nie może złapać tchu.
„No, jak ci – mówię – tu?”
„Nieźle – powiada – lecz mi się nudzi,
Bo tu zupełnie nie ma ludzi,
A z samych psów cóż psu?…
” Więc jeśli niebo psie
Gdzieś jest, czy ja wiem gdzie?
Gdzieś, gdzie prócz psów nie spotkasz się z nikim,
To ja odnośne proszę czynniki:
Skierujcie do niego mnie.Ludwik Jerzy Kern

Już nie ma przyjaciela

Pisk opon
Strach Pisk opon
I rozpacz dech zapiera
Słyszę jak cierpi
Słyszę ostatni jęk
Bezradna
Trzymam w ręku smycz i obroże
Już nie mam przyjaciela

Dokąd idą psy gdy odchodzą?

Dokąd idą psy, gdy odchodzą?
No, bo jeśli nie idą do nieba,
to przepraszam Cię, Panie Boże,
mnie tam także iść nie potrzeba.
Ja poproszę na inny przystanek
– tam gdzie merda stado ogonów;
zrezygnuję z anielskich chórów tudzież innych nagród nieboskłonu.
W moim niebie będą miękkie sierści, nosy, łapy, ogony i kły;
w moim niebie będę znowu głaskać wszystkie moje pożegnane psy…Barbara Borzymowska

 Litania wigilijna

Boże Ojcze,
Panie Wszelkiego Stworzenia
w tę noc Narodzenia Twego Syna
prosimy Cię:
od kopnięć, od ciosów łopatą od razów kijami od przekleństw i pomstowań
wybaw nas Panie…od głodu i zimna, od wiatru i śniegu, od skwaru i pragnienia
wybaw nas Panie…od drutu kolczastego od łańcucha na szyi
wybaw nas Panie…od okrucieństwa dzieci
wybaw nas Panie…

za nasze wykłute oczy za wybite zęby, połamane żebra i nogi rozpłatane brzuchy
wybacz im Panie…

Matko Boża, Opiekunko każdego bezdomnego stworzenia
wstaw się za nami…

za podpalone, za uduszone, za powieszone, za zagłodzone, za skatowane, spływające krwią strzępy,
co były zwierzęciem, za zamęczone dla nauki, za wszystkie ofiary ludzkiego bestialstwa
módl się o Pani…

za skomlące z trwogi, za jęczące z bólu, za pragnące miłości, za umierające w męce
módl się o Pani…

Opiekunów, co dom dzielić będą z nami i chleb i posłanie i dzień swój każdy, po nasze skonanie
racz dać nam Panie…

Ugaś pragnienie, ucisz cierpienie i miej nas w Swojej opiece W godzinie śmierci człowieka…. …
wybacz mu Panie.

Krystyna Soroczyńska

Mieliśmy młode

Mieliśmy młode
Cztery.
Coś dla Sztamma,
Same boksery.
Po tacie i po mamie
Przejęły całą urodę.
Daję słowo, nie kłamię,
Mieliśmy młode…
Mieliśmy dywan.
Perski.
I to był ten ring Bokserski.
Dziś moja żona święta
Swą rudą głową kiwa:
-Mieliśmy dywan, pamiętasz ?
Mieliśmy dywan…
Mieliśmy fotel.
Ze skóry.
W sam raz, by próbować Pazury.
Teraz jego wspomnienie
Powoduje tęsknotę.
– Kiedyś – mówimy z drżeniem
– Mieliśmy fotel…
Mieliśmy parkiet.
Gładki.
Zasiusiały go nam Gagatki.
Dziś żona patrząc na plamy,
Klnie całkiem jak jaka markiet- (anka)
A potem oboje łkamy:
– Mieliśmy parkiet…
No nic, było nie było,
Nie wolno rąk opuszczać.
Fotel się wyrzuciło,
Parkiet się czymś tam natłuszcza
Psiaki poszły do innych,
Im teraz robią szkodę
– A my ze smutkiem mruczymy:
– Mieliśmy, mieliśmy młode…Ludwik Jerzy Kern

 Mój pies

Mój pies mnie kocha szalenie
I pańskie ma podniebienie
I skacze i kica i bryka
I szczeka
I to piękna muzyka
Łapki ma śliczne, kochane
I mruczy sobie nad ranem
I lubi drapanie za uszkiem
I kocha moją poduszkę
I jakoś uwierzyć nie mogę,·
Że wyrzucony na drogę
Sam przerażony maleńki
Koszmarne wydawał jęki
Że ktoś nie miał sumienia pozbawił go cienia, schronienia…
i że to ciągle się dzieje a psy… mają nadzieję…

Na kanapie

Kto to chrapie Na kanapie?
Kto się w ucho Przez sen drapie?
Kto, gdy zły, To szczerzy kły?
Kogo czasem gryzą pchły?
Komu w głowie Figle?
Psoty?
Kto gołębie goni?
Koty?
Kto pantofle Gryzie pana?
Na mleczarkę Szczeka z rana?
Kto się z dziećmi
Bawi zgodnie?
A złodzieja cap!
Za spodnie?
Wiecie, kto to?
No to sza!
Po co budzić
Ze snu psa…Ludwik Jerzy Kern

Najdroższy pies na świecie

Nie jest to pies cesarzy Chin
Ani wilczycy szarej syn
Ani Ferdynand z książki Kerna
Ni Szarik (psina też pancerna)
Ani pies Cywil, ten wzór służby,
Pies Pluto (nie znał by go któż by)
Pies Saba wielki niby cielę
Ani psów nie mniej sławnych wiele
Najdroższego psa na świecie
W swoim domu wnet znajdziecie
Bo najdroższym ze wszystkich psów
JEST TWÓJ PIES!
I Tak właśnie mów.Ryszard Marek Groński

 Nos

Kiedy smutny wracasz z miasta,
Kiedy łamie ci się głos
Czarny niby pasta
Koło ciebie krąży… nos.
Najpierw milczkiem, najpierw z dala,
Przestrzegając reguł gry,
Jak detektyw nos ustala,
Skąd się bierze nastrój zły.
Potem, gdy już nos przyczyny
Twojej kwaśnej miny zna,
Wie, że sposób jest jedyny,
Jedna rada – właśnie ta:
Wspiąć się jak roślinka pnąca,
Zlizać z twarzy krople łez…
Nagle czujesz: pies cię trąca!
Nosem liże cię twój pies!Marek Groński

Ogon

Cieszyć można się na różne sposoby:
głośnym śmiechem, krzykiem, pokłonem,
lecz czy może się cokolwiek równać z szczęściem psim,
wypisanym ogonem.
Sama radość, ten koniec ogona,
pętle szczęścia w powietrzu pisane,
kiedy pies zaczyna opowiadać,
jak się cieszy, że wychodzi gdzieś z panem.
Albo jak mu jest miło napotkać na spacerze Agę sąsiada.
Nawet gdyby chciał grać obojętność- nie da rady.
Ogon wygada.
Pewnie, można pokręcić kuleczką, ale lepiej wygląda to znacznie,
jak pies całym ogonem wiruje,
gdy ze szczęścia machać nim zacznie.Barbara Borzymowska

 On jest twoim przyjacielem

On jest twoim przyjacielem,
twoim partnerem,
twoim obrońcą,
twoim psem.Ty jesteś jego życiem,
jego miłością,
jego panem.On będzie twój,
wierny i posłuszny
do ostatniego bicia jego serca.Ty jesteś mu winien

zasłużyć na takie oddanie.
” TO JEST WŁAŚNIE PIES!!!!!!!!

Opowiem Ci zagadkę

Na środku drogi siedzi i z osłupieniem patrzy
Za znikającym autem.
No?
Co to jest?
To przecież pies.
Pani drzwi otworzyła
Pies nawet się nie bronił
Pan ostro gazu dodał
Żeby ich nie dogonił
A pies siedzi i patrzy
Niczego nie rozumie…
Są takie sprawy, których
Zrozumieć pies nie umie
Czy to poważna sprawa?
A może to zabawa?
Pan z panią zaraz wróci
I powie – ech, ty głupi bałeś się, że zostaniesz?
A skąd, mój stary draniuBarbara Borzymowska

 Orszak

Miło mieć własny orszak pewnie, że miło.
Taki orszak, co to za nami chodzi,
Gdzie by się nie chodziło
Orszak, który w pokoju lub na spacerze w plenerze
Jest wiele przyjemniejszy
Niż Dworzanie i rycerze.
Orszak zwykłego człowieka
Nie miewa nigdy pretensji.
Nie trzeba mu dawać orderów
Ani wypłacać pensji.
Nie żąda także od nas
Brokatów ani lamp
I co jest dość istotne:
Nie spiskuje przeciwko nam.
Na wszystkie niecne szepty
Ma nadzwyczajne uszy
I w jego obecności
Nikt palcem nas nie ruszy!
A kiedy wracamy do domu,
To orszak zwykłego człowieka
Już w przedpokoju czeka,
Macha ogonem
I szczeka.Ludwik Jerzy Kern

 Pan i pies

Razem, co wieczór pan i pies
Pan, bo pies chciał, a pies, bo musiał
Pan się uwznioślał aż do łez
A pies pod każdym drzewkiem siusiał
Piesek oblewał każdy płot
A pan opiewał mleczną drogę
Im wyższy pan obierał lot
Tym wyżej pies podnosił nogę
Wracali do dom za pan brat
Szczęśliwi, choć nie syci jeszcze
Pies się na swej rogóżce kładł
A pan do rana pisał wiersze
Tak nader ściśle, nie od dziś
Wiąże się życie i liryka
Pan by bez psa nie musiał wyjść
Pies się bez pana nie wysika
A gdy już nie mam siły,
Kładę się z nim na kanapie,
I czytamy sobie razem,
A kiedy wychodzę z domu,
On patrzy się z ukosa,
Wtedy wracam do niego znowu,
I zostaje u jego boku!Danuta Wawiłow

 Pies…

Ciężko mu jest gdy przy budzie,
Na łańcuchu, żyje – w trudzie.
On z natury nie niewolnik,
Zwierz to wolny i swawolnik.
Kocha, tęskni i też czuje,
I przyjaźni potrzebuje.
Tęsknie patrzy w niebo wolne,
Na nim ptaki niepokorne.
Zimna buda – ciepła buda,
Nie poczyni dla nich cuda.
Na łańcuchu – jak w niewoli.
A to gorzkie – a to boli.Józef Bieniecki

Pies w tulipanach

Siedzę ze swoim smutkiem sama
koło ogródka
choć nie wiem
czy można nazwać ogródkiem trzy tulipany pod drzewem
siedzę i siedzę ze smutkiem sama
aż przychodzi pies
i śmieje się do mnie
radosny pies w tulipanach

 Porzucone psy

Co z nimi jest nie tak,
że siedzieć muszą w klatkach?
Co z nimi jest nie tak,
że spać muszą w zimnie i deszczu?
Co z nimi jest nie tak,
że na nie nikt nie czeka?
Co z nimi nie tak, pytam!
Czy to dlatego,
że stare, że brudne, że chore,
że łapy podać nie potrafią?
A każdy patrzy z nadzieją i nie wiadomo,
który smutniejsze ma oczy…

Piesek kruczek

Chodź piesku!
a ten piesek nazywał się Kruczek,
Chodź, mówił Hipolitek,
nauczę się sztuczek.
— Kiedym ja jeszcze mały, ucz panicz Azora.
— Nie, piesku, rzecze chłopczyk, to najlepsza pora;
Azor stary, nie pojmie, pracować z nim nudno,
I tobie później byłoby trudno.
O, wieleby cię, wiele pracy kosztowało,
Teraz zobaczysz, jak mało.
Wkrótce pojętny Kruczek
Nauczył się wielu sztuczek.
Służył, podawał i pływał,
Tysiące figlów dokazywał,
A to tak zręcznie, tak śmiało,
Iż się zdawało,
Że go nic nie kosztowało.
Pamiętaj Hipolitku, coś mówił do Kruczka:
„Że się z młodu najlepiej nabywa nauczka”.Stanisław Jachowicz

 Psia moc

Dość nam bólu na co dzień sprawiają niestety,
Sami ludzie- mężczyźni jak również kobiety.
A skoro już mamy zapasy kłopotów,
dlaczego z nas każdy powiększać je gotów?
Bracia i siostry, ostrzegam otwarcie:
nie dajcie serca psu na pożarcie.
Kupisz szczeniaka- i jakby nie było
– dostajesz za grosze niekłamaną miłość,
Wierne oddanie, podziw, a ty jeśli łaska,
Możesz go kopnąć albo pogłaskać.
Jednakże to niezbyt uczciwe jest ryzykować serce,
by je rozdarł pies.
Gdy minie lat czternaście,
to zgodnie z naturą
Pies kończy astmą, konwulsją rupturą,
a milcząca porada jakiej lekarz udzieli
to ”trzeba psa uśpić albo zastrzelić”
Wtedy zrozumiesz, nie możesz się spierać:
oddałeś psu serce by je teraz rozdzierał.
Kiedy ciało, co żyło z twojej tylko woli,
i witało radośnie, ucicha- to boli.
Kiedy duch, który każdy twój nastrój odbierał,
odchodzi- gdzie by nie szedł- to znaczy umiera
odkryjesz, jak bardzo ci na nim zależy
i że pies ci serce rozdziera- uwierzysz.
Smutno nam, kiedy w naturalny sposób
Trzeba pogrzebać jedną z bliskich osób.
miłości się nie daje- a pożycza- pamiętaj,
i na składany procent: cent za centa…Ryszard Kipling

Pospacerujemy troszkę

„Weź proszę smycz i piłeczkę
pospacerujmy troszeczkę!
ja razem z tobą gdzieś w parku
usiądźmy sobie tam
gdzie drzewko rośnie
popatrzmy sobie na zachód słońca
Bez zbędnych słów i kagańca
wykrzyknij „aport”
i rzuć piłeczkę,
pospacerujmy troszeczkę!”

Psi nos

Pies ma taki kawałek siebie,
który zawsze frapuje mnie wielce.
Ten kawałek psa jest na przedzie.
To nos.
A za nim jest serce.
Do ludzkiego serca przez żołądek,
przez nos tylko się wejdzie do psiego.
Pies obejrzy cię nosem, oceni, zdecyduje,
czy mu będziesz kolegą.
Czarny, mokry, czasem zimny strasznie,
zwłaszcza, gdy cię pod kołdrą trąca najpierw nos, potem łapa.
Hej, wstawaj! Trzeba na dwór, do wiatru, do słońca!
Nos się przecież musi nawąchać, musi sprawdzić, kto szedł drogą z rana.
Ty kupujesz w kiosku gazetę, na latarniach jest psia wypisana.Barbara Borzymowska

Po Krakowie

Dżok, pieseczku, popatrz, jaka kość
Taka kość, na pewno przepyszna
A ty siedzisz z tą łapą w górze
Jakbyś moich słów nie usłyszał
Piesku, popatrz, jest słońce i trawa
Może tak byś ze mną pobiegał?
Dookoła tyle psów, no a ty
Cały dzień byś siedział i siedział
Piesku, wiem, że ty nigdzie nie pójdziesz…
Tu nad Wisłą już dzisiaj zostaniesz
Tylko nie miej takich smutnych oczu
Kiedyś skończy się twoje czekanie
Pan po ciebie przyjdzie, na pewno
Nie chcesz wierzyć?
Ja ci daję słowo
I pójdziecie obaj, szczęśliwi
Gwiezdną drogą, drogą diamentowąBarbara Borzymowska

 Schronisko

Czy to może wreszcie już ty?
Wiesz, tak bardzo długo tu czekam
W klatkach wszystkich wielkie poruszenie
Chyba lepiej będzie, jak zaszczekam
Ty na pewno rozpoznasz mój głos
Zawsze przecież się śmiałeś, jak wyję
Tylko nie wyjdź z jakimś innym psem
Bo ja tego już nie przeżyję
Tutaj zawsze w misce coś jest
Wszystkie psy tutaj raczej są miłe
Czasem nawet mnie ktoś pogłaszcze
Ale czemu mnie tu zostawiłeś?Barbara Borzymowska

Psy

W oczach psów można unieść nieba biały tulipan.
Kogo kochasz kochając przydrożne psy,
chodząc w ulicach wiatrem spalonych,
na szybach zastygając oczami szklanymi jak łzy?
Kogo kochasz kochając w ich oczach
maleńkie kobiety orientalnych snów,
kiedy boisz się twarz ich jak kwiat wziąć do ręki
i ostrożnie układasz mozaiki słów?
Kogo kochasz?
w tych oczach zastygł czas dyluwialnych,
zwierzęcych epok i żółte,
fosforyczne talerze gwiazd wprawione w oczy jak w niebo.
Jakże spokojne ich twarze obrosłe sierścią – osadem – miłością lat,
kiedy bijesz na oślep rękami jak wiosłem
we wrogi obraz nieba i ziemi, w świat.
Rzuć, rzuć magię wirujących kół,
podnieś ręce do potęgi łap,
wtul się w sierść przyjacielską
i płyń przez zarosłe czaszkami wybrzeża lat.Kamil Baczyński

Schronisko niechcianych uczuć

Jeśli kiedyś duma nadmierna z człowieczeństwa w tobie zagości,
pójdź do schroniska niechcianych uczuć,
przechowalni niepotrzebnych miłości.
W każdej klatce mieszka ciężka dola.
Między pręty smutek wciska nos.
I na pewno nie załatwia sprawy wzruszenie ramion, no cóż, taki los.
Może, kiedy tam się wybierzesz,
smutne oczy zawładną twym sercem i już będzie jedna miłość potrzebna,
jednej stanie się kres poniewierce.
Potem będziesz miał już samą radość:
psa z milionem merdających ogonów.
I z pewnością szybko się przekonasz, że to lepsze od fałszywych ukłonów.Barbara Borzymowska

Przyjacielu

Przyjacielu – Ty zawsze przy mnie byłeś
Przyjacielu – krok w krok za mną chodziłeś
Dzień w dzień budząc mnie
Swym mokrym noskiem
Sprawiałeś, że nawet najgorsze dni stawały się radosne
Pamiętasz nasze spacery?
Pamiętasz nasze łąki, lasy, szlaki zdobyte?
Pamiętasz te widoki oglądane z zachwytem?
Pamiętasz…
Pamiętam i ja, choć
Ciebie już nie ma
Pamiętam Twe oczy,
Twe pełne miłości spojrzenia
Oczy, które błyszczały aż do końca
Twego istnienia
Oczy, w których zgasło życie w oku mgnienia
Chce wierzyć, że gdy nadejdzie mój kres
Zamknę oczy, a my znowu spotkamy się
Wśród zieleni traw i woni kwiatów
Położymy się jak dawniej, jak za dawnych czasów
Teraz tylko jedno powiedzieć chcę
Nigdy Cię nie zapomnę
Piesku, kocham Cię!!!

Sen na kanapie

No i czemu ja nie mogę na kanapie
Skoro tak możesz ty
Jestem pewien, że na takim miękkim miejscu
Śnią się ciekawsze sny
Już nie goni się przez sen zająca
Ani nie ściga pchłę,
Ale jest się, na przykład, dyrektorem
No i się wszystko wie
Już nie warczy się na listonosza
Nie skacze na gości
A pod ciężkim dyrektorskim biurkiem
Nie chowa się kości…
Ma się cztery nowe kapelusze
I zielony krawat
I się wie, że bieganie za patykiem
To głupia zabawa
Jest się
Bardzo Ważnym Biznesmenem
I się negocjuje
A nogawek konkurentów i wspólników
Się nie obwąchuje
Ma się konto w banku i trzy samochody
I biznes w rozkwicie,
Ale jak nie można gonić za zającem
To po co to życie?Barbara Borzymowska

Sen psa

Na polu kalafiory,
na całe życie dość,
każdy kalafior spory,
i w każdym rośnie kość,
więc podjem znakomicie,
aż po żołądka kres.Och, piękne, piękne życie.
Och piękny jestem pies.
Przechodzę do alkowy,
w alkowie stoi stół,
ma czworo nóg wołowych,
wędzonych w dymie z ziół,
pożeram wszystkie nogi,
zostaje tylko blat.Ach! mój żywocie błogi.
Ach! piękny, piękny świat.
Po łączce chodzą krówki,
słownie sześćdziesiąt sześć,
podchodzę, to parówki,
gorące, tylko jeść,
parówki autentyczne,
kilometrowy zwój,Ach! chwile niebotyczne.
Och! piękny świecie mój.
Na wzgórku stoi lasek,
a w lasku pachnie wrzos,
ten lasek też z kiełbasek,
i widzę, wrzos to sos,
więc cały lasek wcinam,
rozlewam wrzos do waz,

Ach! cudna to godzina.
Och! niebywały czas.
Już jesień jest niestety,
deszcz chlupie chlup, chlup, chlup,
spadają z drzew kotlety,
a wszystkie do mych stóp,
tłuszcz pryska mi na rzęsy,
sztukamięs pędzi wiatr,
wieprzowy wschodzi księżyc,

Konstanty Ildefons Gałczyński

Sto psów

Barusiów na świecie sto, Burków dwieście
Reksiów sto dwieście razy więcej
więc ten kundelek którego właśnie wzięłam na ręce
– to się wie
– musi mieć swoje własne inne niż wszystkie
oryginalne imię psie
psie imiona tyle jest imion psich,
że można z nich ułożyć kalendarz
pełen uszu ogonów i łatek
lub zrobić spis według alfabetu:
Azor
Burek
Ciapek
Dureń
Epilog
Franio
Garnek
Herbapol
Igła
Julka
Karusek
Lidia
Łatka
Miluś
Nuda
Olek
Pikuś
Reks
a to przecież nie wszystko
nie wszystko jest
są jeszcze psie imiona na S T U W i Z
wymyślajcie psom nowe imiona jeśli chcecie
a może jest jeszcze więcej liter w alfabecieMałgorzata Sochoń

Siada Pan Bóg wieczorem

Siada Pan Bóg wieczorem przy kominku, zmęczony
W wysiedzianym fotelu, wreszcie w starych kapciach
Wzdycha ciężko i smutno, potrząsając głową
Ciężko być Panem Bogiem w takich trudnych czasach
Panie… z pyskiem na Bożej nodze mruczy Boży Pies
Ten Azor, ten z wioski pod lasem, ma za krótki łańcuch
Widzę, że jesteś zmęczony, ale wiesz, jak to jest…
I, Panie Boże,ta Bella, co oszczeniła się w lesie
Umarła wczoraj.
Z głodu.
Anioł duszę już niesie.
Ale wzięliśmy mamę, a dzieci zostały same…
I w lesie psa ktoś przywiązał, bo miał już jego dość
Daj żeby jeszcze dzisiaj szedł lasem inny ktoś
Pomyśl o psach, które tęsknią, i wszystkich tych, co są głodne
I o tych, które są bite, i wielu tych, co samotne
I przejechanych na drogach – żeby trafiły do Boga…
Panie… jesteś zmęczony, ale wiesz, jak to jest
One mnie proszą o Ciebie, mruczy do Boga pies
– dobrze już, dobrze, piesku, zrobimy wszystko w lot
– z boku, na cichych łapach, skrada się Boży Kot..Barbara Borzymowska 

Sznapsik

Był raz piesek kłapouszek-krągłobrzuszek, krzywonóżek.
Był raz piesek sierści lśniącej, minie drwiącej.
Cały czarny i figlarny, gonił kury, straszył szczury i pod płotem kopal dziury.
Z wilkiem starym brał się w bary, choć był mały i dość młody z wiatrem puszczał się w zawody.
A króliki i zające gonił w polu i po łące całkiem niby stary wyga: to w podskokach, to w podrygach.
Ulubieniec pana wielki bardzo lubił pantofelki.
Psina taka była miła, tyle sztuczek potrafiła.
Lecz niestety – świat jest zły, giną lalki, giną psy.
I pewnego dnia ukradziono psa.
Dziś podwórko ciszą dzwoni.
Nikt już kur, szczurów nie goni.Krystyna Pomarańska

 Śpij piesku, śpij…

Śpij piesku,
śpij już odpocząć trzeba
Może będziesz miał swój kawałek nieba
Może będzie tam piękniej niż tu teraz
Może spotkasz tych, których tu już nie ma…
Śnij, piesku śnij…
w snach jest zawsze pięknie
Ciepły dom, miejsca dość na twe wierne serce
Przyjdzie czas spotkać się
potarmosić uszy lub razem na spacer znowu gdzieś wyruszyć
Lecz dziś sobie śnij a czas łzy osuszy”

To tylko pies

To tylko pies,
tak mówisz, tylko pies…
A ja ci powiem,
Że pies to czasem więcej jest niż człowiek
On nie ma duszy, mówisz…
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
A kiedy się pożegnać trzeba
I psu czas iść do psiego nieba
To niedaleko pies wyrusza
Przecież przy tobie jest psie niebo
Z tobą zostaje jego duszaBarbara Borzymowska

W oczach psa

Człowiek to jest dziwny stwór, straszną słabość ma do bzdur
Nieraz nazbyt się uraczy,
Wskutek czego plącze krok
– Ach, jak wtedy na nas patrzy
Pan Pies
Monsieur Chien,
Mister Dog.
Jest, powiedzmy, pusty dom
W domu jesteś Ty i On,
Do roboty nic się niema,
Więc człek zastanawia się:
Co też sobie o nas mniema
Pan Pies,
Mister Dog,
Monsieur Chien ?
Człowiek każdy, (nawet ja) namiętności parę ma.
Co ma kochać,
sam już nie wie Danta, Bacha czy też dżez?
A on kocha tylko Ciebie
Mister Dog
Monsieur Chien,
Pan Pies.Ludwik Jerzy Kern

 Wielkie żarcie

Takie to małe, puszyste
było mordkę jak kotek języczkiem myło,
czarnym języczkiem lizało łapki,
brzuszek, ogonek i miskę w ciapki.
Miskę tę w ciapki to odziedziczył,
na żarcie czekał, cierpliwość ćwiczył.
Micha już pełna, wielka, kopiasta
same przysmaki przywieźli z miasta.
Nos czarny, duży niucha wesoło
wzrokiem znudzonym rozgląda wokoło.
Merdnął ogonkiem i zmarszczył nos,
czarny języczek zanurzył w sos,
Z sosu wyłowił cielęce kości
te przeznaczone dla… lepszych gości.
Okiem ciekawym patrzy na kość,
„to dla mnie kości, ja jestem… Ktoś”.
Nie myślę dzielić z nikim tych kości,
chyba… że przyjmę dziś moich gości.
Długo nie myślał, długo nie zwlekał
zaraz na Burka z podwórka zaszczekał.
Biedna, wychudła była to psina,
zamiast przysmaków, odpadki wcina,
pcheł co niemiara tańczy po skórze
w żołądku burczy jak w pustej rurze.
Wesoło szczeknął na resztę gości
„dla wszystkich wystarczy kości !”.
Wszystko się zbiegło co miało łapy
„kości cielęce… żadne ochłapy !!!”.
rozległy się „Ochy”… i… „Achy”,
każdy się nażarł po same pachy.
Po takim żarciu i wody piciu
nie zapomnieli o mordy myciu.
Michę lizali, co tchu starczało
do domu poszli, lecz było mało.
Do domu poszli – tak to się zwało,
lecz wiele piesków domu nie miało.
H. C. Konkol

W schronisku

Na początku ty mnie kochałeś a ja ciebie,a teraz przez ciebie przedwcześnie tkwię w niebie
Na początku wybaczałeś mi wszystko,
a teraz upadłeś tak nisko
Stałem się kimś innym, kimś kogo nienawidzisz
przepadłem jak kamień w wodę to okrucieństwo, widzisz?
Leżę teraz bez ruchu, tam gdzie błoga cisza mierzy,
mierzy swoim wzrokiem tego, kto Bogu służył i w niego wierzył
Więc co myślałeś gdy oddawałeś mnie do schroniska,
że będziesz miał lepsze życie, choć nie zobaczysz mnie już z bliska?
Odpuść sobie wszystkie pytania, ja ci wybaczyłem,
wybaczyłem ci, widzisz? bo tobie zawierzyłem.
Byłem już trochę starszy, gdy oddawano mnie do schroniska,
nie miałem żadnych szans, gdy zobaczyłem innych konkurentów z bliska.
Po dwóch latach mego pobytu, wtedy mnie uśpiono,
wiesz, kto do ciebie pisze? Twój pies, mała Fiona!Barbara Borzymowska

 Wieczny spacer

Dziś na ostatni, wieczny spacer (tak to niestety w życiu jest)
Odszedł najbliższy mój przyjaciel: nasz ukochany, wierny pies.
Odszedł po cichu, przytulony, szczęśliwy, że ktoś się nim zajął.
Umierał, czując się bezpiecznie.
Wiedział, że wszyscy go kochają.
Bądź pewna, psino, że gdy staniesz u drzwi Krainy Wiecznych Snów,
Nie będzie nigdzie napisane
„Prosimy nie wprowadzać psów!”
Tam będzie cisza, ciepło, spokój kości, piłeczka i poduszka
Tam będziesz miała własny pokój i nikt cię nie wygoni z łóżka.
Lecz w tej krainie psiego szczęścia nikt cię nie weźmie na kolana,
Nikt otwierając drzwi od domu nie krzyknie „Karen – chodź, kochana”.
Nikt na dobranoc nie pogłaszcze, nikt na śniadanie nie obudzi…
Bo na tych drzwiach jest wielki napis: ”PROSIMY NIE WPROWADZAĆ LUDZI!”

Wielkanoc

dzwony biją – alleluja !
radujmy się – alleluja !
czas miłości, czas radości nam nastał
– alleluja!
w dzień ten jasny w dzień ten święty
– alleluja!
pod mostek, nad rzeczką
ufna jak zawsze podąża za panem
na ostatni spacer, zdradzona
– alleluja!
pan – morderca, sznur – mocny
– alleluja!
daremnie szuka oparcia dla łap
przerażonymi oczyma błaga o łaskę
– alleluja!
jej kat i morderca kończy papierosa
i patrzy konającej w oczy
– alleluja!
walczyła daremnie skonała w męce
nie doczekawszy łaski,
ludzkie ścierwo poszło do domu podzielić się jajkiem
– alleluja! ………
W świątecznej ciszy do łap martwej suki upadło
dziecięce serce prosić o przebaczenie
za winę człowieka i błagać Stwórcę Zmartwychwstałegoo karę dla bestii
ALLELUJA !

Wiersz o tęczowym moście

Czy dotarłeś bezpiecznie, kochany,
Wsuń łapeczkę w szparę –
w tę niebieską, teraz główkę; widzisz most? – piękny pewnie!
Nie bój się, podążaj jak ścieżką, drugi brzeg to
Twój dom, choć beze mnie.
No a ja, chociaż serce mi pęka, myślę tutaj o Tobie z uśmiechem,
przecież wiem, kto na Ciebie tam czeka.
Znam ich, wiedzą, że idziesz.
Już lepiej?
Bądź szczęśliwy w tęczowej krainie, ja swą miłość Ci czasem podeślę,
– zbieraj ją, gdy do Ciebie dopłynie, ale czasem odwiedź, choć we śnie

 Wiersz o bezdomnych psach

Jest tylu wśród was.Twa fascynacja mną prysnęła jak czar.
Wywiozłeś mnie daleko gdzieś
Bo przeszkadzała Ci moja sierść.
Na pożegnanie dostałem pięścią w nos.
Skazałeś mnie na okrutny los
Na głód i chłód
Na bezlitosne pcheł kąsanie
Nie na szybką śmierć
Lecz na powolne w mękach konanie.
Biegałem w amoku – łapy zdarłem do krwi.
Nie odnalazłem powrotu – który mi się śni.
Mój przyjacielu – czym dla Ciebie jest pies?
Odpowiedź jest prosta
Pies to nie istota – to zbędna, niepotrzebna rzecz.
Pies – to tylko pies – bez serca, uczuć i łez.
Czy źle Ci służyłem? – wiedz, że wszystko znosiłem
– Pragnienie i głód.
– Ataki Twej złości.
– Przenikliwy ból.
– Rozpaczliwą samotność długich dni.
Nie byłem wcale głaskany
Teraz to wiem – byłem po prostu niechciany.Człowieku! – obojętnie, kim jesteś i jaki masz w życiu cel
Wiedz – los mści się, czy tego chcesz, czy nie.
I Ci których kochasz, poświęciłeś im tyle lat,
Wierni zasadom coś wpajał im od lat
po drabinie z bielutkich obłoków do tęczowej, świetlistej bramy? …
Uchylona, choć nie słychać Twych kroków.
Nie znając szacunku, pójdą w Twój ślad
Zabiorą Ci godność, wywiozą gdzieś w świat.
Wywiozą Cię do przytuliska dla ludzi,
Ludzi niechcianych
Nie wiem czy będziesz tam dobrze traktowany
Szacunek w świecie ludzi jest mało znany
Lecz wiem co czuł będziesz
To co ja teraz czuję – tęsknotę i niezapomniany zapach
Zapach, którym pachnie utracony dom.
I płakał będziesz, aż braknie Ci łez.Uwierz! – mówi Ci to Twój pies.
Sam sobie kiedyś zadasz pytanie
Za co? – tak podłe traktowanie
Za miłość, wierność i oddanie
W zamian jest właśnie takie traktowanie.
Nagle – jak we mgle widzę, coś o twarzy człowieka
Rozchyla trawę – patrzy, niedowierza – czy to jest pies?
Mówi – piesku, kto ci to zrobił serce ma z kamienia.
Nie – to nie złudzenie z wycieńczenia,
To przyszła śmierć z twarzą człowieka – stoi i czeka.
Wśród szumu drzew i wysokich traw,
Wydaję moje ostatnie tchnienie.
Człowieku! – przyjacielu ślę Ci przebaczenie.
Twój pies.
I tak z braku szacunku i z ludzkiej głupoty
W ponurym lesie, wśród wysokich traw
To nie jedyne – ostatnie tchnienie
Psów wyrzucanych od lat.

Zakatowanemu dziś przez swojego pana

Dziś, gdy na Twe Boże wezwanie
Idę po Tęczowym Moście
Choć tyle krzywdy doznałem
Ogonem merdam radośnie.
Przybywam mając nadzieję
Na chwilę pełnego wytchnienia..
Pytasz mnie Boże wielki
O moje ziemskie wspomnienia..
Na ziemi poznałem człowieka..
Kochałem go ogromnie,
Tak wiernie czekałem powrotu
A on?
On bił nieprzytomnie.
Za mą miłość i przywiązanie
Ileż cierpienia doznałem…
Lecz wszystko wybaczyć mogłem,
Bo wciąż ogromnie kochałem.
Pamiętaj Panie i o tym,
Że dobry był mój Pan
Że bił?, głodził?, katował?
On był tak bardzo sam..
Gdy więc na Twe Panie wezwanie Stawi się tu mój Pan,
Pozwól mi wyjść na spotkanie Bo kocham go hau,hau,..

 

Złe psy

Mówią…”złe psy”
Och nie!
To ludzie źli!
To od nich los zależy nasz, to oni uczą, bawią nas.
Spełniamy każde ich zachcianki, biegamy z nimi w słotne ranki, gonimy koty…bo tak chcą.
A potem „złymi” ludzie zwą!
Jak matka uczy dziecko swe, co w życiu dobre, a co złe, tak dajcie nam pomocną dłoń, nauczcie, czego inni chcą.
Nie mówcie próżno: „taki pies”.
Jesteśmy tacy, jakiego chcesz.

Wiersze znalezione w internecie 🙂

© Załoga Chartykasa