Słynne psy

Artykuł pochodzi ze strony Barbety Argo i Georgia Wierciłapa http://kula.ndl.pl

nationalpurebreddogday.com

Moustache, czasami pieszczotliwie nazywany Mous, był francuskim pudlem, biorącym podobno udział w wojnach rewolucji francuskiej i wojnach napoleońskich. Historia psa zaczyna w  1799 roku, gdy czterdziesty regiment maszerował przez Caen w Normandii. Mały wąsacz, zwabiony odgłosami werbli długo przyglądał się zbieraninie, a gdy opuścili miasto, zaczął podążać za nimi. Przez kilka dni trzymał się w okolicy, by w końcu podejść bliżej, wyglądając jak mała kulka błota.

13.06.1800 roku wykrył austriackiego szpiega, który przeniknął do obozu. W nocy następnego dnia postawił swoim natarczywym szczekaniem cały obóz na nogi. Za nic nie dał się uspokoić, a chwilę później obóz zaatakowali Austriacy, pragnący skorzystać z osłony nocy. Żołnierze wiedzieli, że zawdzięczają życie małemu pieskowi. Dzień później wziął udział w bitwie pod Marengo, broniąc chorążego przed atakiem innego psa. Już do końca swojej służby służył zawsze centrum u boku chorążego.

Sława przyszła w dniu najwspanialszego zwycięstwa Napoleona. Drugiego grudnia 1805 roku na polach pod Austerlitz stanęło naprzeciwko siebie ponad 150.000 tyś. Ludzi. Czterdziesty regiment został ustawiony na lewym skrzydle, mając na wprost oddziały Bagrationa, dowództwo nad odcinkiem sprawował marszałek Jean Lannes (oddział wchodził w skład drugiej dywizji V Korpusu). Na przeciwległym skrzydle Napoleon ustawił 9.000 ludzi pod Davoutem, który miał przed sobą ponad trzykrotnie liczniejszego wroga. To tutaj pod okiem genialnego marszałka miała się rozegrać kluczowa dla bitwy potyczka.

O dziewiątej zaczęło się piekło. Davout sobie tylko znanym sposobem utrzymywał pozycję, podczas gdy Lannes miał zdobywać pozycję przeciwnika.. Około godziny czternastej, gdy bitwa była już właściwie wygrana, Lannes wydał rozkaz ataku. Francuzi uderzyli na Rosjan, po którejś z potyczek, pokiereszowane oddziały cofnęły się, by zreorganizować się przed kolejnym atakiem. Wtedy ku trwodze żołnierzy okazało się, że na polu między wojskami pozostał ciężko ranny chorąży regimentu wraz ze sztandarem i orłem. Strata tych „relikwii” otrzymanych od samego Cesarza była dla każdego oddziału hańbą i stanowiła mocny cios w morale wojska (utrata sztandaru wojskom Napoleona, zdarzyła się tylko raz).

Umierający żołnierz ostatkiem sił owinął się w sztandar, by utrudnić przeciwnikowi jego zdobycie. Odległość między wojskami wynosiła około 300 metrów. Wobec zabójczego ognia nie było żadnej możliwości dotarcia do rannego. Francuz został sam … prawie sam, trzymający się zawsze blisko chorążego pies i tym razem go nie opuścił, mimo huraganowego ognia Barbet wytrwał przy umierającym. Scena ta była tak niewiarygodna, że pobliskie oddziały zaprzestały walki. Ogień (również artyleryjski) na wąskim odcinku prowadzili jedynie Rosjanie próbujący zabić psa. Przez kilkadziesiąt sekund trwający bez ruchu przy żołnierzu, Moustache był celem kilku armat i kilkuset karabinów.

 © novaforesta-barbet.org.uk

Zanim żołnierz umarł, pies został dwukrotnie trafiony. Nie wiemy czy to chorąży przekazał mu ostatnie polecenia, czy sam pies wiedział, co ma robić. Chwilę później Barbet ciągnąc sztandar skierował się z powrotem do swoich. Wściekli Rosjanie widząc wymykający się łup i nieskuteczność prowadzonego ognia, spuścili z uwięzi doga niemieckiego, ten blisko sześćdziesięciokilogramowy kolos pomknął w kierunku dwukrotnie mniejszego przeciwnika. Ranny Moustache, w dodatku ze sztandarem w pysku, nie miał szans by uciec, gdy dog się zbliżył, dumnie zawrócił w jego kierunku i przyjął walkę.

Niezwykłe wydarzenie obserwowało kilka tysięcy ludzi, oficerowie wysokiego stopnia z marszałkiem Lannesem na czele. Nikt nie wiedział jak Wąsacz dokonał tego, czego byli świadkami, po krótkiej walce dog leżał martwy, a broczący krwią Barbet przy wiwatach żołnierzy dotarł do francuskiej linii. Troskliwi żołnierze natychmiast wynieśli małego bohatera z pola bitwy, pies został opatrzony (oprócz dwóch postrzałów, miał połamaną łapę). Jako, że w armii Napoleona mierzono wszystkich miarą czynów (buławę marszałkowską nosił w plecaku każdy żołnierz), a do tego dowodzący odcinkiem Jean Lannes, był ulubieńcem armii nie bez przyczyny, toteż nikogo nie dziwiła wizyta, jaką złożył rannemu psu. Gaskończyk udekorował psa medalem za odwagę z wybitymi w srebrze słowami: „Moustache, Francuski pies, odważny żołnierz godny szacunku” na odwrocie zaś: ”W bitwie pod Austerlitz, ranny, ze złamaną łapą, uratował sztandar pułku”. Na polecenie marszałka pies został wciągnięty na listę regimentu, otrzymując pełnoprawną rację żywnościową i żołd. Kilka dni później Barbet został zaprezentowany Napoleonowi, dla którego wykonał kilka sztuczek. Żadna nie rozbawiła Cesarza jak ta, gdy na hasło „wrogowie Napoleona” podnosił tylną łapę. Inna wersja mówi, że Barbet potrafił salutować.

Moustache, przemierzył całą Europę walczył pod Jeną i Frydlandem (a więc w Polsce), by wraz z oddziałem trafić do nieszczęsnej Hiszpanii, tam gdzie zaczęła gasnąć gwiazda Cesarza. W 1809 roku V Korpus roku brał udział w drugim oblężeniu Saragossy. 11 marca 1811 roku, po dwunastu latach służby podczas oblężenia Badajoz, Barbeta – weterana dosięgła kula armatnia, żołnierze pochowali go na polu bitwy, na nagrobku były tylko dwa słowa: „Dzielny Moustache”, niestety Hiszpanie zniszczyli grób, a kości psa wykopali i spalili.

Moustache nie był jedynym znanym Barbetem epoki, wierny Moffino odseparowany od opiekuna w dalekiej Rosji, przebył pół Europy, by odnaleźć go w Mediolanie. Był także słynny Toffino stróż magazynów i Barbuche, który stracił łapę broniąc pułkowego werblisty. Ich historia to zadanie dla zawodowego historyka.

 © Załoga Chartykasa